Jan Jakub Rousseau

Czy to nie zabawne, że Jan Jakub Rousseau, filozof i pedagog, kabotyn i niewiarygodny hipokryta, jedna z najnędzniejszych postaci, jakie nosiła ta ziemia, autor słynnej pracy Emil, czyli o wychowaniu, która stała się źródłem nowożytnych teorii pedagogicznych i kamieniem węgielnym współczesnego stosunku do dziecka, nigdy nie zdołał dorosnąć do roli ojca? Z Thèrese Levasseur, bieliźniarką z Orleanu, mieli pięcioro dzieci. Wszystkie dzieci oddali do przytułku, nawet nie nadając im imion. Ponura historia tego przybytku, opisana m.in. w „Mercure de France”, nie daje żadnych złudzeń, co do losu tych dzieci. Ponad 60% pensjonariuszy tego zakładu umierało już w pierwszym roku życia, 14% dożywało siedmiu lat, i tylko 5% osiągało wiek dojrzały powiększając grono włóczęgów i żebraków. Odpowiedzialność nie była silną stroną mistrza Jakuba – gdy dyrektor szkoły śpiewu z Annecy, któremu towarzyszył w drodze do Lyonu, uległ wypadkowi, Rousseau zostawił go i uciekł. Empatia też nie. Współczesna psychiatria bez wątpienia określiłaby go mianem klasycznego psychopaty.