Harari i sapiens

Yuval N. Harari w „Sapiens – Od zwierząt do bogów”” wielokrotnie krzywi się grymasem zbrzydzenia na to, że ludzkość nierozważnie porzuciła kondycję myśliwego-zbieracza i przeszła do etapu rolnictwa. Nie sposób nie zgodzić się z nim, gdy pisze, że „od epoki zbieracko-łowieckiej pojemność mózgu przeciętnego homo sapiens w zasadzie uległa tylko zmniejszeniu. W erze łowiectwa i zbieractwa przetrwanie wymagało od każdej jednostki nadzwyczajnej sprawności umysłowej. Nastanie rolnictwa i przemysłu stworzyło parasol ochronny osobnikom o niskiej inteligencji. Pracując w charakterze nosiwody lub przy linii montażowej, można było przetrwać i przekazywać swoje kiepskie geny kolejnym pokoleniom.” Być może twierdzenie to jest prawdziwe, ale czy kiedykolwiek mieliśmy jakiś wybór? Czy na jakimkolwiek etapie rozwoju świadomie kształtowaliśmy naszą rzeczywistość, a tym bardziej naszą przyszłość? Nie czyniliśmy tego kiedyś i nie czynimy tego teraz, choć zdawałoby się, że obecnie mamy ku temu pewne możliwości. Nie można uciec od swoich sukcesów, na dobre i na złe, a rewolucja agrarna takim sukcesem na pewno była. Jest ponadto bardzo wątpliwe, czy cywilizacja mogłaby powstać, gdyby nie wszystkie innowacje dotyczące rolnictwa i ogrodnictwa. Cywilizacja zaś spowodowała, że w wielu aspektach mogliśmy zacząć prowadzić życie zdrowsze pod wieloma względami, a eksplozja ludzkiej populacji chyba najlepiej o tym świadczy. Czy ta eksplozja to fakt pozytywny, to już inna sprawa.