Możliwe, że nasza ustawiczna troska o jutro jest ponurym dziedzictwem pochodzącym z zamierzchłych czasów rewolucji agrarnej. Pierwotny zbieracz-myśliwy nie troszczył się o jutro. Żył w dzisiaj, żył niczym zenistyczny mnich. Jutro mogło przyjść albo nie przyjść, mógł upolować jelenia, mamuta, zająca lub zadowolić się jedynie jagodami czy owocami. Myśliwy-zbieracz żył w naturze, żył z natury, lecz nie inwestował w nią w żaden sposób. Potem przyszła rewolucja agrarna i zenistyczny zbieracz-myśliwy, beztroskie i wolne dziecko natury, przeistoczył się w rolnika. Jako rolnik stał się także inwestorem, czyli kimś, kto wkłada surowiec i swoją ciężką pracę w przyszły plon. Ale plon nigdy nie był pewny, mogło zdarzyć się wiele rzeczy, od ulewnych deszczy, długotrwałych suszy, aż po huragany i powodzie. Inwestycja rolnika jest inwestycją wysokiego ryzyka. To agrarna ruletka. Rolnik zawsze myślał z trwogą o przyszłości, ale też i nigdy nie mógł być pewien, co mu jutro przyniesie. Dzisiaj nie uprawiamy już ziemi, nie inwestujemy w ziarno, wiadomości o pogodzie oglądamy tylko po to, by wiedzieć, co jutro na siebie założyć, ale ciągła troska o jutro przetrwała u większości z nas prawie w pierwotnej formie – wciąż boimy się jutrzejszego dnia, boimy się tego, co przyniesie i wciąż powtarzamy, że jutro jest zawsze niepewne, chociaż owo jutro nigdy jeszcze nie było tak pewne jak dzisiaj.
Tag: rewolucja agrarna
Harari i sapiens
Yuval N. Harari w „Sapiens – Od zwierząt do bogów”” wielokrotnie krzywi się grymasem zbrzydzenia na to, że ludzkość nierozważnie porzuciła kondycję myśliwego-zbieracza i przeszła do etapu rolnictwa. Nie sposób nie zgodzić się z nim, gdy pisze, że „od epoki zbieracko-łowieckiej pojemność mózgu przeciętnego homo sapiens w zasadzie uległa tylko zmniejszeniu. W erze łowiectwa i zbieractwa przetrwanie wymagało od każdej jednostki nadzwyczajnej sprawności umysłowej. Nastanie rolnictwa i przemysłu stworzyło parasol ochronny osobnikom o niskiej inteligencji. Pracując w charakterze nosiwody lub przy linii montażowej, można było przetrwać i przekazywać swoje kiepskie geny kolejnym pokoleniom.” Być może twierdzenie to jest prawdziwe, ale czy kiedykolwiek mieliśmy jakiś wybór? Czy na jakimkolwiek etapie rozwoju świadomie kształtowaliśmy naszą rzeczywistość, a tym bardziej naszą przyszłość? Nie czyniliśmy tego kiedyś i nie czynimy tego teraz, choć zdawałoby się, że obecnie mamy ku temu pewne możliwości. Nie można uciec od swoich sukcesów, na dobre i na złe, a rewolucja agrarna takim sukcesem na pewno była. Jest ponadto bardzo wątpliwe, czy cywilizacja mogłaby powstać, gdyby nie wszystkie innowacje dotyczące rolnictwa i ogrodnictwa. Cywilizacja zaś spowodowała, że w wielu aspektach mogliśmy zacząć prowadzić życie zdrowsze pod wieloma względami, a eksplozja ludzkiej populacji chyba najlepiej o tym świadczy. Czy ta eksplozja to fakt pozytywny, to już inna sprawa.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.