Abp Stanisław Gądecki

Abp Stanisław Gądecki w komunikacie przesłanym PAP twierdzi, że laickość nie jest żadną pustą kategorią, równoznaczną z nieobecnością wiary w przestrzeni publicznej, bowiem: „Zakaz dostępu religii do sfery publicznej, usuwanie z niej znaków religijnych jest wyborem światopoglądowym. Ściana, z której usunięto by krucyfiks, nie byłaby ścianą neutralną, ale ścianą pustą, z której celowo usunięto krucyfiks. Również szkoła, z której usunięto by nauczanie religii, nie byłaby neutralna, ale byłaby szkołą, z której celowo usunięto lekcje religii. Decyzja taka byłaby objawem wrogości wobec zjawiska religii, traktowanej na skutek uprzedzeń jako przejaw ludzkiej słabości i źródło alienacji. Byłaby przejawem redukcjonistycznego podejścia do człowieka, postrzeganego jako istota ograniczona do wymiaru horyzontalnego”.

Abp Gądecki studiował zapewne retorykę i obeznany jest doskonale z sofistyką, niestety, zdaje się, że w jej najgorszym słownikowym znaczeniu, bo jako świadome posługiwanie się nieuczciwą argumentacją w celu udowodnienia fałszywej tezy. Trudno o większy sofistyczny bełkot niż zaprezentowany w powyższym cytacie. Przeanalizujmy to razem. Zdanie nr 1: Brak znaków religijnych w przestrzeni publicznej nie jest żadnym wyborem światopoglądowym. Przestrzeń publiczna, czyli przestrzeń wspólna dla nas wszystkich, nigdy nie powinna być miejscem, w którym pojawiają jakiekolwiek symbole religijne. Religia jest sprawą prywatną. Religię powinno się uprawiać jedynie w miejscach do tego przeznaczonych – w świątyniach lub w domu. Religia, która wychodzi poza te miejsca staje się ideologią, dokładnie w takim samym sensie jak marksizm albo faszyzm. Zdanie nr 2: Ściana, na której wisi krucyfiks na pewno nie jest ścianą pustą, ale jeszcze mniej ścianą neutralną. Ściana oznaczona krucyfiksem jest ścianą stygmatyzowaną symbolem religijnym, a tym samym wyłączoną z przestrzeni publicznej. Zdanie nr 3: podstawowym zadaniem szkoły jest upowszechnianie nauki i wiedzy. Religia nie jest nauką. Religia jest wiarą. Propaganda wiary (która nie jest i nie może być naukowa) w szkole podważa sens istnienia szkoły. Szkoła może ewentualnie uczyć o zjawisku wiary i religii, ale nie może „nauczać” religii, bowiem religia jest nienaukowa. Religia podważa naukę. Jak można w tej samej szkole uczyć, że nasza planeta ma 4 i pół miliarda lat i już na następnej lekcji podważać to głosząc, że Bóg stworzył Ziemię 6 tysięcy lat temu? Decyzja o wycofaniu religii ze szkół nie byłaby więc objawem wrogości wobec religii, a jedynie powrotem do właściwych i sensownych zasad nauczania. Zdania 4 i 5 w powyższym cytacie są tak beznadziejnie głupie, bezmyślne i pokrętne, że nie zasługują nawet na komentarz. To przerażające, że elity religijne w polskim Kościele prezentują intelektualny poziom nicieni. Zakładając, naturalnie, że nie jest to wyraz totalnej pogardy dla wiernych i „niewiernych”.