Teoria plotki

Przekonuje mnie teoria plotki jako jedna z przyczyn rozwoju naszego języka. Ma ona, bez względu na to, czy prawdziwa czy nie, pewien przekorny wdzięk. Według tej teorii nasz język wyewoluował jako rezultat dzielenia się informacjami o świecie, a więc wykształcił się przy okazji … plotkowania. Rzetelne informacje o środowisku, w którym egzystujemy zawsze były ważne, zarówno dla naszych jaskiniowych praprzodków, by wiedzieć, gdzie można upolować mamuta, jak i dla nas, gdzie można dostać lepsze wynagrodzenie za pracę lub taniej kupić markową odzież. Równie ważne było i wciąż jest wiedzieć, kto kogo w danej grupie nienawidzi czy też faworyzuje, kto z kim sypia, kto jest prawdomówny, kto kłamie, kto kradnie, kto jest wielkoduszny, a kto skąpy, kto może pomóc lub zaszkodzić, kogo należy unikać i z kim należy trzymać. Możliwe, że te drobne z pozoru, niby pozbawione znaczenia, plotkarskie przecieki są ważniejsze niż cokolwiek innego.

Teoria plotki, znajdująca obecnie potwierdzenie w wielu badaniach i coraz poważniej traktowana w świecie naukowym, przekonuje mnie również i dlatego, że nawet dzisiaj lwia część naszej wzajemnej komunikacji nosi wszystkie cechy plotki – nasze rozmowy telefoniczne, facebooki, e-maile, instagramy, sms-y służą w głównej mierze dystrybucji plotek i tylko plotek. Plotkują wszyscy, w każdym środowisku, politycy, dziennikarze, specjaliści od mediów, ekspedientki i kucharze, a prasa i pisma ilustrowane nie tylko kolportują plotki, ale i dobrze z nich żyją. Chętnie więc uwierzę, że nasz język rozwinął się dzięki plotce.