Teoria plotki

Przekonuje mnie teoria plotki jako jedna z przyczyn rozwoju naszego języka. Ma ona, bez względu na to, czy prawdziwa czy nie, pewien przekorny wdzięk. Według tej teorii nasz język wyewoluował jako rezultat dzielenia się informacjami o świecie, a więc wykształcił się przy okazji … plotkowania. Rzetelne informacje o środowisku, w którym egzystujemy zawsze były ważne, zarówno dla naszych jaskiniowych praprzodków, by wiedzieć, gdzie można upolować mamuta, jak i dla nas, gdzie można dostać lepsze wynagrodzenie za pracę lub taniej kupić markową odzież. Równie ważne było i wciąż jest wiedzieć, kto kogo w danej grupie nienawidzi czy też faworyzuje, kto z kim sypia, kto jest prawdomówny, kto kłamie, kto kradnie, kto jest wielkoduszny, a kto skąpy, kto może pomóc lub zaszkodzić, kogo należy unikać i z kim należy trzymać. Możliwe, że te drobne z pozoru, niby pozbawione znaczenia, plotkarskie przecieki są ważniejsze niż cokolwiek innego.

Teoria plotki, znajdująca obecnie potwierdzenie w wielu badaniach i coraz poważniej traktowana w świecie naukowym, przekonuje mnie również i dlatego, że nawet dzisiaj lwia część naszej wzajemnej komunikacji nosi wszystkie cechy plotki – nasze rozmowy telefoniczne, facebooki, e-maile, instagramy, sms-y służą w głównej mierze dystrybucji plotek i tylko plotek. Plotkują wszyscy, w każdym środowisku, politycy, dziennikarze, specjaliści od mediów, ekspedientki i kucharze, a prasa i pisma ilustrowane nie tylko kolportują plotki, ale i dobrze z nich żyją. Chętnie więc uwierzę, że nasz język rozwinął się dzięki plotce.

Wieczność

Piramidy są kruchym symbolem wieczności. Wieczność nie cierpi ani kształtu ani formy. Za setki czy miliony lat nie pozostanie po nich ani śladu, tak samo jak po innych naszych wytworach. „Tworzywa sztuczne zamienią się w ropę, a po nas pozostaną lekkie odbarwienia w glebie”, jak pisze w „The Earth After Us” dr J. Zalasiewicz. A jednak coś po nas przetrwa, przetrwa całą wieczność w pełnym tego słowa znaczeniu. Fale radiowe z punktu widzenia praw fizyki są praktycznie niezniszczalne. Słabną, co prawda, w miarę oddalania się od źródła, ale cały czas podróżują w przestrzeni. Gdy więc znikniemy my i być może cała nasza planeta, w kosmosie pozostanie po nas elektromagnetyczne echo: sms-y, seriale telewizyjne i listy przebojów. Niemal boska ironia.