Casanova

29 października 1787 roku Giacomo Casanova był w praskim teatrze na premierze opery Don Giovanni, Mozarta. Dzieło przyjęto z aplauzem. Zwłaszcza ostatnią scenę, w której Don Juan ponosi karę, płonąc w ogniach piekielnych. Da Ponte, librecista, triumfował, jak wynika z jego pamiętników, ale Casanovę scena ta musiała jedynie oburzać. Zapewne trudno mu było zrozumieć powód, dla którego Don Juan miałby ponieść jakąkolwiek karę. Wieczne potępienie za uwodzenie kobiet?! Co za idiotyzm! Ta idea musiała mu się wydać totalnie absurdalna i niedorzeczna.

                                                                            ***

G. Casanova o rozbiorach Polski: Ambicja, zemsta i głupota doprowadziły Polskę do ruiny. Przede wszystkim głupota.

Celna uwaga. Właśnie uprawiamy powtórkę z historii. Jeszcze jedną. Kolejną.