Jesteśmy przekonani, że my i nasi współcześni – nawet gdy dzieli nas status, wykształcenie czy społeczna pozycja – żyjemy jednak dokładnie w tej samej rzeczywistości, w tych samych czasach. To wydaje się oczywiste, aczkolwiek wcale takie nie jest. Prawdą jest, że w każdym społeczeństwie funkcjonuje wiele różnych światów, które – mimo że istnieją paralelnie – nie spotykają się nigdy i nigdy na siebie nie zachodzą. Dobrze ilustruje to Aldous Huxley w swoim eseju o filozofie Maine de Biran, który nie tylko uchodził za wielkiego miłośnika muzyki, ale i był nim w istocie. W tej samej epoce żył i tworzył Mozart, starszy od de Birana o dziewięć lat oraz Beethoven, o cztery lata od niego młodszy, a mimo tego de Biran w swoich pamiętnikach ani razu nie wymienia żadnego z tych nazwisk. W jego świecie ludzie ci po prostu nie istnieli. W pamiętnikach najciekawsze jest więc może nie tyle to, co w nich jest, co to, czego w nich nie ma. To mówi więcej o naszym świecie. Teraz spróbuj sobie wyobrazić, jaki świat ujrzy ktoś, kto za dwieście czy trzysta lat będzie czytał twoje pamiętniki.
Tag: Mozart
Casanova
29 października 1787 roku Giacomo Casanova był w praskim teatrze na premierze opery Don Giovanni, Mozarta. Dzieło przyjęto z aplauzem. Zwłaszcza ostatnią scenę, w której Don Juan ponosi karę, płonąc w ogniach piekielnych. Da Ponte, librecista, triumfował, jak wynika z jego pamiętników, ale Casanovę scena ta musiała jedynie oburzać. Zapewne trudno mu było zrozumieć powód, dla którego Don Juan miałby ponieść jakąkolwiek karę. Wieczne potępienie za uwodzenie kobiet?! Co za idiotyzm! Ta idea musiała mu się wydać totalnie absurdalna i niedorzeczna.
***
G. Casanova o rozbiorach Polski: Ambicja, zemsta i głupota doprowadziły Polskę do ruiny. Przede wszystkim głupota.
Celna uwaga. Właśnie uprawiamy powtórkę z historii. Jeszcze jedną. Kolejną.
Mozart
Ludwig Köppen, biograf Mozarta, w książce Śmierć Mozarta – Rozwiązana zagadka stara się dowieść, że Mozart umarł na skutek zatrucia rtęcią. Prócz nerek i płuc związek ten atakuje też mięśnie, powodując ich drżenie i wiotkość. Ostatnie ukończone fragmenty „Requiem” zdają się to potwierdzać – nuty na pięciolinii są krótkie i urywają się, jakby twórca nie miał już siły dociągnąć linii do końca. Wiadomo, że Mozart nabawił się syfilisu latem 1771 roku i potajemnie próbował zaradzić tej wstydliwej przypadłości. Chorobę weneryczną leczono w tamtych czasach tlenkiem rtęci i jest prawdopodobne, że kompozytor po prostu mógł przedawkować lek. Specyfik dostarczył choremu Mozartowi baron Gottfried van Swieten – mason, osoba z najbliższego otoczenia cesarza. Według barona za wszelką cenę należało zataić przed światem wstydliwy fakt śmierci geniusza na chorobę weneryczną.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.