Ludwig Köppen, biograf Mozarta, w książce Śmierć Mozarta – Rozwiązana zagadka stara się dowieść, że Mozart umarł na skutek zatrucia rtęcią. Prócz nerek i płuc związek ten atakuje też mięśnie, powodując ich drżenie i wiotkość. Ostatnie ukończone fragmenty „Requiem” zdają się to potwierdzać – nuty na pięciolinii są krótkie i urywają się, jakby twórca nie miał już siły dociągnąć linii do końca. Wiadomo, że Mozart nabawił się syfilisu latem 1771 roku i potajemnie próbował zaradzić tej wstydliwej przypadłości. Chorobę weneryczną leczono w tamtych czasach tlenkiem rtęci i jest prawdopodobne, że kompozytor po prostu mógł przedawkować lek. Specyfik dostarczył choremu Mozartowi baron Gottfried van Swieten – mason, osoba z najbliższego otoczenia cesarza. Według barona za wszelką cenę należało zataić przed światem wstydliwy fakt śmierci geniusza na chorobę weneryczną.