Kochać wszystkich

Kochać wszystkich to nie kochać nikogo. Miłość bez konkretnego oblicza nie jest możliwa. Kochać wszystkich jest jedynie przedłużeniem miłości własnej. Wiemy już od czasów Marata, Robespierre’a i kilku innych oprawców, że „przyjaciele rodzaju ludzkiego” zawsze byli w gruncie rzeczy jego najbardziej zawziętymi prześladowcami.