Myślę, że tym, co stanowi o wielkości naszej kultury, jej wyjątkowości są nie tylko jej wybitne osiągnięcia i dzieła, Partenon i penicylina, David Michała Anioła czy symfonie Beethovena, lecz także – a może głównie – i to, że potrafiła z czułością i pietyzmem przechować rzeczy zdawałoby się tak pozbawione znaczenia, tak drobne i mało ważne jak imię matki Arystotelesa. Fajstiada.