Arystoteles uważał, że w demokracji zawarty jest pewien właściwy arystokracji elitaryzm (w najlepszym tego słowa znaczeniu), który przejawia się etyką i transparentnością w życiu publicznym. Warunkiem jest oparcie demokracji o silną klasę średnią. Nie był jednak zwolennikiem prawa głosu dla każdego obywatela. Uważał, że o prawie posiadania głosu powinien decydować pewien, choćby niewielki nawet cenzus majątkowy. W przeciwnym wypadku, jego zdaniem, demokracja mogła bardzo łatwo przerodzić się w tzw. ochlokrację, w rządy plebsu i motłochu, kierowanego najniższymi pobudkami, a więc dokładnie w to, co obecnie obserwujemy w Polsce.
Tag: Arystoteles
Demokracja
Demokracja raz jeszcze. Głosowanie jako naczelna zasada. Już Arystoteles zauważył, że w każdym głosowaniu decyduje liczba, a nie rozum, a liczba jest zawsze wynikiem przypadku. Zresztą, to, co nazywamy demokracją to twór obciążony długą listą poważnych genetycznych wad. Przywykliśmy do nich, prawie ich nie postrzegamy lub – z różnych przyczyn – nawet nie chcemy postrzegać, ale bodaj wszystkie współczesne państwa demokratyczne są hybrydą anarchiczno–oligarchiczną, z rosnącą z pokolenia na pokolenie kastą bogaczy. Związana z tzw. koronawirusem histeria ujawniła jeszcze jedną słabość: łatwość z jaką można demokrację przeobrazić w tyranię. Ale i to też nic nowego. Starożytne Ateny.
Próżność Demertriusza
Demetriusz z Phaleronu, uczeń Arystotelesa i Teofrasta z Eresos, filozof, retor, pisarz i polityk, który rządził w Atenach – wspierany przez macedoński garnizon stacjonujący w Pireusie – jako namiestnik macedońskiego władcy Kassandra. Jego niewątpliwą zasługą była kodyfikacja ustaw ateńskich, co niektórym dało asumpt do nazywania go trzecim prawodawcą Aten, po Tezeuszu i Solonie. Demetriusz występował niczym monarcha. Człowiek, który ogłosił prawa przeciw zbytkowi sam jednak ubierał się w sposób wielce wyszukany i bogaty, a jego uczty dla przyjaciół, organizowane co wieczór, odznaczały się iście królewskim zbytkiem i przepychem. Pewna pieśń chóru teatralnego nazwała go arcypochlebczo „jaśniejącym słońcem“ Aten, złotych wieńców otrzymał bez liku, a ponadto miasto, jak zapewnia Diogenes Laertios w słynnych Żywotach, przyznało mu i postawiło 360 posągów z brązu. Tę olbrzymią liczbę posągów (nawet zakładając, że jest może nieco przesadzona) wykonano w ciągu 300 dni, co daje wyobrażenie o skali produkcji w odlewniach ówczesnych Aten, zwłaszcza, że były to przeważnie posągi przedstawiające Demetriusza na koniu lub na 2- i 4-zaprzęgach. S. Márai słusznie zauważył w „Dziennikach”, że choć nasze ciało składa się w siedemdziesięciu pięciu procentach z wody, to naszą duszę z całą pewnością w co najmniej dziewięćdziesięciu procentach wypełnia próżność. I ta smutna przypadłość najwyraźniej nie omija nikogo, nawet filozofów.
Książka i życie
Życie książek bywa czasem równie fascynujące jak życie ludzi. Dobrym tego przykładem może być księgozbiór Arystotelesa i Teofrasta (tylko częściowo nabyty przez Bibliotekę Aleksandryjską), zapisany przez Teofrasta nijakiemu Neleusowi (uczniowi Arystotelesa), który z kolei zapisał go swoim spadkobiercom, zamieszkałym w starożytnym Skepsis (miasto w Troadzie, blisko Troi, na którego miejscu istnieje dziś turecka wioska Kurşunlutepe). Ci zaiste prości ludzie, nie znając wartości odziedziczonych zwojów, a przerażeni wieścią, że król Attalos I poszukuje podobno zwojów do swojej biblioteki w Pergamonie, zakopali zbiory w ziemi. Przeleżały tam one półtora stulecia, niszczejąc i gnijąc, aż na początku I wieku p. n. e. zakupił je kolekcjoner Apellikon z Teos.
Sparta
Znakomita praca Ryszarda Kuleszy o Sparcie. Liczba obywateli Sparty, która wedle Arystotelesa wynosiła niegdyś 10 tysięcy spadła w ciągu V-IV w. p.n.e. drastycznie. Jeszcze w 480 r. (okres bitwy pod Termopilami) dochodziła do 8 tys., ale już w latach dwudziestych zaledwie ok. 3,5 tys., zaś w latach dziewięćdziesiątych następnego stulecia jedynie 2,5 tys. W końcu lat siedemdziesiątych IV stulecia liczba Spartiatów zmniejszyła się do ok. 1500. W połowie III w. było już ich tylko 700, a więc prawie dwanaście razy mniej niż w roku 480. Liczba obywateli Sparty stale spadała, co doprowadziło w IV w. do prawdziwego kryzysu demograficznego i przekreśliło jej mocarstwową pozycję w Grecji. Dzisiaj w Sparcie nie ma już Spartan. Nie radziłbym jednak upierać się przy tym twierdzeniu w rozmowie z mieszkańcami Sparty.
Włosy Leonidasa
Filmowa adaptacja komiksu Franka Millera 300. Gerard Butler grający rolę Leonidasa ma krótkie włosy. Większość jego wojowników również. Rzeczywistość wyglądała inaczej. Według Ksenofonta wszyscy Spartanie nosili długie włosy. Zwyczaj ten wprowadził Likurg. Mawiał on podobno, że mężczyzn pięknych czynią jeszcze piękniejszymi, a brzydkich – groźniejszymi. Wspomina o tym również Herodot, a Arystoteles pisał: Piękną rzeczą jest noszenie długich włosów u Lacedemończyków, ponieważ są symbolem człowieka wolnego; niełatwo byłoby istotnie wykonywać niewolniczą pracę, nosząc długie włosy. Charillos, bratanek Likurga, na pytanie, dlaczego Spartanie noszą długie włosy, powiedział, że jest to najmniej kosztowna ze wszystkich ozdób.
Fustel de Coulange
Fustel de Coulange, historyk francuski, o obowiązkach nakładanych przez demokrację ateńską na obywatela: Albowiem niewiele zdarzy się dni bez jakiegoś zgromadzenia w demosie, w fyle czy fratrii; trzeba radzić około interesów religijnych czy politycznych, choćby o urządzeniu biesiady religijnej, o kontroli wydatków itp. Nadto trzy razy na miesiąc ogólne zgromadzenie ludowe, na którym nie ma prawa być nieobecnym, a trwają od rana do późnej godziny i trzeba koniecznie wysłuchać wszystkich przemówień. Chodzi o doroczny wybór zwierzchników politycznych, wojskowych, o nałożenie podatku, o jakąś zmianę ustawy, o kwestię wojny i pokoju. A gdy przyszła kolej na niego musiał sam zostać urzędnikiem w swej fratrii lub demosie. Przeciętnie co drugi rok bywał sędzią helistą; przynajmniej dwa razy w życiu bywał senatorem, a wtedy zasiadał na zebraniach dzień w dzień, słuchając raportów urzędów, uchwalając kolejne odprawy, instrukcje, badając i przygotowując wszelkie wnioski na zgromadzenie ludowe. Wreszcie mógł zostać urzędnikiem państwa, archontem, strategiem itd. z wyboru czy też przez losowanie. Było czym się zająć niemal całe życie i pozostawało niewiele czasu na zajęcia osobiste i na życie domowe. Wobec tego Arystoteles bardzo słusznie się wyraził, że człowiek który musiał zarabiać na życie, nie mógł być obywatelem.
Fajstiada
Myślę, że tym, co stanowi o wielkości naszej kultury, jej wyjątkowości są nie tylko jej wybitne osiągnięcia i dzieła, Partenon i penicylina, David Michała Anioła czy symfonie Beethovena, lecz także – a może głównie – i to, że potrafiła z czułością i pietyzmem przechować rzeczy zdawałoby się tak pozbawione znaczenia, tak drobne i mało ważne jak imię matki Arystotelesa. Fajstiada.
Przedmioty i gniew
Kiedyś przedmioty miały długie i twarde życie. Często służymy kilku pokoleniom. Dzisiaj starzeją się i odchodzą szybciej niż my. Stały się ulubieńcami bogów – umierają młodo.
***
Arystoteles twierdził, że najłatwiej wpadają w gniew ci, którzy zostaną znieważeni przez kogoś, kogo zwykli uważać za gorszego od siebie. Obecnie nikt nie uważa się za gorszego od innych i nie musi być wcale znieważony, by łatwo wpaść w gniew. Wyraźny postęp.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.