Dwa współczesne trendy, które nie napawają optymizmem. Pierwszym jest przesycona lękiem ekologia, rozumiana głównie jako dążenie do zachowania naszego pierwotnego, archaicznego środowiska za wszelką cenę. I jest to, niestety, marzenie kijanki o wiecznej kałuży. Drugą propozycją jest nauka, ale traktowana marginalnie, jako doraźna pomoc w ułatwianiu nam życia i czynieniu go wygodniejszym tudzież produkcji coraz bardziej wymyślnych gadżetów i zabawek, zamiast być bezkompromisowym narzędziem, którego głównym celem winno być uniezależnienie nas od Natury.