Joshua Bell

„The Washington Post” przeprowadził ciekawy eksperyment: Joshua Bell, wybitny muzyk, na którego występy ludzie kupują bilety za setki dolarów, stanął przy wejściu do nowojorskiego metra i przez czterdzieści pięć minut dał darmowy koncert utworów Bacha (nota bene: na skrzypcach wartych trzy miliony dolarów). Tłumy ludzi przechodziły obok niego obojętnie, nikt nie przystanął, nikt go nie rozpoznał, nikt nie dosłyszał w jego wykonaniu wirtuozerii i mistrzostwa – nie odbieramy już na częstotliwościach aż tak subtelnych. Dobra muzyka stała się czymś w rodzaju ultradźwięków. Jest dla nas nieosiągalna. Powoli zaczynamy przypominać ślimaki.