Skoutari

Skoutari. Piękna plaża z krystalicznie czystą wodą. Tawerna rybna tuż przy brzegu i kilka hotelowych pokoi w Fisherman`s House, z niewielkimi tarasami, dwa metry od brzegu morza. Wszystko w bieli i błękicie. Wokół pusto, tylko w oddali jakiś rybak rozplątujący sieci. Na jednym z tarasów młoda para, nie więcej niż dwadzieścia kilka lat, opaleni i uśmiechnięci, kilka minut temu wyszli z wody. Teraz oboje z książkami w rękach. Naszą uwagę zwraca lektura młodego mężczyzny. Postrzegamy angielski tytuł „Mani. Wędrówki po Peloponezie” P. Fermora. Natychmiast wymieniamy uśmiechy, kilka słów o Fermorze, tak, jest najlepszy, o Mani tylko on, i żegnamy się już jak członkowie tego samego elitarnego klubu, tajnego sprzysiężenia. Ci młodzi ludzie czytający Fermora są jakąś nadzieją.