Filozofia

Cioran w wywiadzie z Georgiem Carpat-Focke twierdzi, że filozofia, jeżeli nie mówimy o historii filozofii, w żadnym razie nie powinna być przedmiotem studiów. Filozofia jest przeżyciem osobistym, a to oznacza, że jej miejsce jest na ulicy, na agorze, czyli w życiu. Podzielam jego zdanie. Filozofia nie może być celem. Może być ewentualnie środkiem. Celem jest mądrość, a mądrości nie głosi się ex cathedra i nie można jej tam znaleźć. Mądrość nie jest niczym, czego można się nauczyć. Mądrość zdobywa się wciąż i wciąż na nowo i nigdy nie jest się pewnym tej zdobyczy. Zdarza się niekiedy, że jesteśmy mądrzy, ale tylko ostatni głupiec może wierzyć, że posiadł mądrość. Mądrość należy do tych dóbr, których nikt nie może zawłaszczyć, okupować, podbić czy zagarnąć. Któryś z taoistycznych mistrzów powiedział, że człowiek mądry jest jak ktoś, kto próbuje przejść z jednego brzegu przepaści na drugi po rozpiętej między nimi linie – i czasem mu się to udaje. Należy przez to rozumieć, że można tego dokonać, że nie jest to niemożliwe, ale w żadnym razie nie jest to nasza zwykła, wydeptana ścieżka, którą chodzimy do ryokan, gospody.

Skoutari

Skoutari. Piękna plaża z krystalicznie czystą wodą. Tawerna rybna tuż przy brzegu i kilka hotelowych pokoi w Fisherman`s House, z niewielkimi tarasami, dwa metry od brzegu morza. Wszystko w bieli i błękicie. Wokół pusto, tylko w oddali jakiś rybak rozplątujący sieci. Na jednym z tarasów młoda para, nie więcej niż dwadzieścia kilka lat, opaleni i uśmiechnięci, kilka minut temu wyszli z wody. Teraz oboje z książkami w rękach. Naszą uwagę zwraca lektura młodego mężczyzny. Postrzegamy angielski tytuł „Mani. Wędrówki po Peloponezie” P. Fermora. Natychmiast wymieniamy uśmiechy, kilka słów o Fermorze, tak, jest najlepszy, o Mani tylko on, i żegnamy się już jak członkowie tego samego elitarnego klubu, tajnego sprzysiężenia. Ci młodzi ludzie czytający Fermora są jakąś nadzieją.

Mojry

Mojry, boginie przeznaczenia i losu, to Kloto, Lachesis i Atropos. To one przędą nić ludzkiego życia. Kloto, Prządka, rozpoczyna nić życia, Lachesis, Udzielająca, snuje ją, a Atropos, Nieodwracalna, ucina. Przedstawiano je jako kobiety bardzo stare, o pomarszczonych, pooranych bruzdami głębokich zmarszczek twarzach, srebrnych włosach, związanych z tyłu głowy białymi wstążkami i przeraźliwie chudych ramionach wystających spod sukien z bielonego płótna. Ich woli musieli być posłuszni zarówno ludzie jak i bogowie. Spotkaliśmy je w Areopolis na Mani. Dwie z nich były bardzo młode i urodziwe, trzecia, nieco starsza, miała spokojną, łagodną twarz i ujmujący uśmiech. Były bez reszty zajęte dzieckiem leżącym w wózku. Tawerna, którą prowadziły nazywała się „Mojry”. Coś, co może zdarzyć się tylko w Grecji.