Polska prasa w histerycznym tonie o zaszczepionych na koronawirusa w Warszawskiem Uniwersytecie Medycznym, zaszczepionych dyskretnie (choć nie do końca) i po znajomości (do końca). Zabawnie jest czytać o aktorach jako osobach ważnych społecznie, jako o elicie narodu, elicie intelektualnej, którą trzeba chronić przed paskudnym, zabójczym wirusem za wszelką cenę i w pierwszej kolejności, bo bez nich świat jest skazany na zagładę. Może warto w tym miejscu przypomnieć, że aktorzy nie zawsze cieszyli się sytuacją aż tak wysoce uprzywilejowaną. Na przykład w świecie antycznym, w społeczeństwie rzymskim, stali ledwo stopień wyżej od prostytutek. Tak zwany postęp najwyraźniej nie we wszystkich dziedzinach życia odbywa się w tym samym kierunku.