Herodot i postęp

Egipcjanki były podobno mistrzyniami w sztuce podobania się. Szaty z „pięknego płótna z Górnego Egiptu”, cienkie jak jedwab, cieszyły się u nich identycznym wzięciem jak u Rzymianek tkaniny z Kos, starannie i dokładnie wydepilowały całe ciało, pozłacały piersi, goliły głowy, nosiły misternie ufryzowane peruki z ludzkich włosów lub wełny i buty na obcasach, stosowały ostry, wyrazisty makijaż, powieki malując zwykle na niebiesko, i bardzo dbały o świeży i pachnący oddech. Wielu kronikarzy wspomina o ich zalotności, urodzie i wdzięku, a Herodot twierdził, że były to najbardziej niewierne kobiety starożytnego świata. Dzisiaj pod egipskim niebem przemykają czarne cienie, szczelnie opakowane w bezpłciowe chałaty, i już mało kto wie, kim był Herodot. Nazwijmy to postępem.

Egipska kampania Napoleona

Pouczająca jest egipska kampania Napoleona. W 1799 r. Napoleon opuścił wojsko wyruszając na powrót do Francji, ale Francuzi utrzymali się jeszcze w Egipcie. Zostali ostatecznie wyparci przez wojska angielskie i tureckie dopiero dwa lata później. Wśród wielu przyczyn, które zadecydowały o ich porażce w Egipcie często wymienia się między innymi niezrozumienie przez nich realiów społecznych w kraju nad Nilem. Francuzi bowiem, organizując nowy tryb życia w podbitym Egipcie, kierowali się oświeceniową, lansowaną przez rewolucję zasadą, iż wszyscy ludzie preferują postęp i wszyscy marzą o wolności. Naiwnie usiłowali więc zaszczepić te wzniosłe idee i w Egipcie, w świecie w którym były one totalnie obce, a na dodatek odbierane przez Egipcjan jako nowa, perfidna, znacznie okrutniejsza forma poddaństwa i uciemiężenia niż to, czego doświadczali wcześniej. Egipska kampania jest pouczająca, ale jeszcze bardziej pouczające jest to, że nikt nigdy niczego się z niej nie nauczył – wciąż wierzymy, że postęp i wolność dla wszystkich znaczą dokładnie to samo.

Koronowirus i postęp

Polska prasa w histerycznym tonie o zaszczepionych na koronawirusa w Warszawskiem Uniwersytecie Medycznym, zaszczepionych dyskretnie (choć nie do końca) i po znajomości (do końca). Zabawnie jest czytać o aktorach jako osobach ważnych społecznie, jako o elicie narodu, elicie intelektualnej, którą trzeba chronić przed paskudnym, zabójczym wirusem za wszelką cenę i w pierwszej kolejności, bo bez nich świat jest skazany na zagładę. Może warto w tym miejscu przypomnieć, że aktorzy nie zawsze cieszyli się sytuacją aż tak wysoce uprzywilejowaną. Na przykład w świecie antycznym, w społeczeństwie rzymskim, stali ledwo stopień wyżej od prostytutek. Tak zwany postęp najwyraźniej nie we wszystkich dziedzinach życia odbywa się w tym samym kierunku.

Postęp w medycynie

Postępy w medycynie są wątpliwym sukcesem. Nie poprawiły znacząco żadnej z naszych słabości, sprawiły natomiast, że ludzka egzystencja przekształciła się w absurdalny pojedynek ze śmiercią, absurdalny, bo z góry wiadomo, kto w tym pojedynku będzie zwycięzcą. Medycyna przedłuża życie, czyni to coraz skuteczniej, ale odpowiedź na pytanie „po co” wciąż nie ma jednoznaczniej odpowiedzi i zapewne nigdy jej nie otrzymamy. Większość istnień jest doskonale jałowa, a przy tym my, jako gatunek, rozmnażamy się w tempie chorych komórek. Postępy w medycynie, choćby najbardziej spektakularne, nie uczynią nas nieśmiertelnymi, a ich jedynym rezultatem – nie oszukujmy się – jest przedłużona agonia, bezsensowna i nieludzka, a w wielu wypadkach okrutna.   

Cendrars

Cendrars „Gwiezdna wieża Eiffla”: Wierzyć w dobrodziejstwa nauki oraz humanizm fizyków to moda tyleż głupia, co rozpowszechniona dziś między intelektualistami tego nowego międzywojnia, podobnie jak w XVIII wieku byli modni Encyklopedyści, ci pierwsi wszędobylscy i ludzie Bez-Boga, którzy ustanowili kult Rozumu, nieskończony Postęp wielbili, głosili Prawa człowieka nieskończone i wierzyli, pocieszne ciołki, w niewinność i cnotę „poczciwych dzikusów; a tymczasem Voltaire wazelinił królowi pruskiemu, Diderot doił Semiramidę Północy, a Jan Jakub składał Onanowi ofiary w gaikach Charmettes, bez wiedzy Claude Aneta, ogrodnika-kochanka, co wytargałby go za uszy, ale za to pod oknami pani de Warens, i tak nasi trzej wielcy myśleli tylko, skąd by wytrzasnąć obfitą rentę albo zapewnić sobie stałe miejsce przy stole i w łóżku, w dupie mając rodzaj ludzki, nie inaczej niż w roku 40 – postawa typowa u literatów, którzy nie krępują się bynajmniej ani swoją pozycją publiczną walczących, ani sprzecznościami wewnętrznymi, ponieważ robią Literaturę”.

Przedmioty i gniew

Kiedyś przedmioty miały długie i twarde życie. Często służymy kilku pokoleniom. Dzisiaj starzeją się i odchodzą szybciej niż my. Stały się ulubieńcami bogów – umierają młodo.

                                                                          ***

Arystoteles twierdził, że najłatwiej wpadają w gniew ci, którzy zostaną znieważeni przez kogoś, kogo zwykli uważać za gorszego od siebie. Obecnie nikt nie uważa się za gorszego od innych i nie musi być wcale znieważony, by łatwo wpaść w gniew. Wyraźny postęp.