O Elojach i Morlokach

Elojowie Herberta George’a Wellsa z Wehikułu czasu są młodzi i piękni, ale przypominają dzieci, dzieci z wypaczonym, infantylnym obrazem świata, nieświadomych dobra i zła, całkowicie pozbawionych umiejętności współpracy. Ta piękna rasa jest podległa Morlokom, stworzeniom przypominającym małpy, którzy traktują Elojów jak hodowlane zwierzęta. Morlokowie uprawiają nieskomplikowaną inżynierię społeczną polegającą na tym, że w pierwszej kolejności eliminują najstarszych z Elojów, co sprawia, że są oni wizualnie rasą niemal doskonałą, acz bezwolną i pozbawioną świadomości. Żyją w rajskim otoczeniu: świeże powietrze, słońce, owoce; mogą beztrosko biegać po łąkach i polach, zrywać kwiaty, rozmnażać się do woli, kąpać się w krystalicznie czystych jeziorach i strumieniach – wydaje się, że ich jedynym problemem zdaje się być brak jakichkolwiek problemów. Ale to tylko pozory. Żyjący w podziemiach Morlokowie wypełzają pod osłoną nocy ze swoich legowisk podziemnych i porywają Elojów, by potem żywić się ich mięsem. Bohater Wellsa dochodzi do wniosku, że tylko egzystencja w trudnym, niebezpiecznym środowisku stymuluje wzrost inteligencji, a Elojowie żyją w świecie pozbawionym jakiejkolwiek intelektualnej prowokacji. Są piękni, ale puści i nieświadomi.

Podobne przekonanie żywił również Emil Cioran twierdząc, że doskonałe zdrowie jest czymś antyduchowym, że człowiekowi doskonale zdrowemu psychicznie i fizycznie nie dostaje pewnej istotnej wiedzy, czyniąc zeń istotę dość bezwolną. Cioran uważał, że najzdrowsi i najpiękniejsi, najregularniej zbudowani ludzie są i muszą być powierzchowni. Doskonałość czy piękno zdają się wyczerpywać wszystko, indywidualności jest tu zbyteczna. Natomiast, gdy tylko ktoś ma jakąś ułomność, ma także swoje własne zdanie, inny sposób widzenia, indywidualność. Ułomność, w jakimkolwiek tego słowa znaczeniu, narzuca inność i dopiero inność stwarza indywidualność.