Obuwiem patrycjuszy i cesarzy rzymskich były buty wyszywane szlachetnymi kamieniami i buty z cholewkami z purpurowej skóry. Cesarz w sandałach był nie do pomyślenia. Widok taki musiałby wywołać w Rzymie szalone zgorszenie. W odróżnieniu od butów wyjściowych calcei, sandały, soleae lub sandalia, były obuwiem domowym. Patrycjusz rzymski, udający się w sandałach na bankiet, popełniłby więc poważny występek. Dlatego też zamożni obywatele na przyjęcia udawali się z niewolnikiem noszącym ich sandały, które potem, po dotarciu do celu, mogli spokojnie założyć. Nota bene, Rzymianie mieli spore osiągnięcia w kaletnictwie. Umieli wyprawiać skórę w taki sposób, aby wydzielała przyjemny zapach, a do tego były to różne zapachy – pomysł, którego do dzisiaj nikt nie podjął. Buty z dekorowanej i pachnącej skóry były marzeniem wielu. Pewnie byłyby i dziś.