Archimedes

Archimedes, jak wielu uczonych, nie był podobno człowiekiem zbyt wylewnym, ale atmosfera Biblioteki Ptolemeuszy w Aleksandrii musiała wywrzeć na nim ogromne wrażenie. Po pobycie tam, w formie podziękowania napisał wiersz, bodaj jedyny wiersz w jego życiu, dedykując go Eratostenesowi, ówczesnemu kierownikowi Biblioteki i pierwszemu filologowi w dziejach. Wiersz, jak można spodziewać się po jednym z największych umysłów starożytności, zawierał bardzo skomplikowane zadanie matematyczne, którego treść nawiązywała do Homera, a dokładniej do sceny, gdy wygłodzeni towarzysze Odysa zabijają na świętej wyspie Trynakia (dosłownie: trójkątna, dzisiejsza Sycylia) zwierzęta ze stad boga Heliosa. Archimedes, uzupełniając Homera, wyjaśnia, że Helios miał cztery stada bydła podzielonego według czterech różnych maści, które możemy oznaczyć jako białe W, w, czarne B, b, żółte Y, y i pstrokate D, d, przy czym duże litery wskazują byki, a małe – krowy. Operując ośmiu niewiadomymi należało odpowiedzieć na pytanie, ile było krów, a ile byków w każdym stadzie. Aby to uczynić, trzeba podobno utworzyć siedem równań, uwzględniwszy przy tym jeszcze dwa dodatkowe, komplikujące sytuację warunki: suma białych i czarnych byków musi być liczbą kwadratową, a suma żółtych i pstrokatych byków musi być liczbą trójkątną (sic!). Dla mnie, u którego najprostsze równanie, choćby z jedną tylko niewiadomą, może wywołać chwilowy zespół Tourette’a i pląsawicę oczu, takie pełne atencji podziękowanie uczonego przypomina podziękowanie pszczoły. Wolałbym zwykłą pocztówkę z Syrakuz.