Casanova

Casanova, zwolennik zapobiegania ciąży, swoją kolekcję kondomów wielokrotnego użytku, wykonanych z jelit zwierzęcych, pieczołowicie i z dumą przechowywał w cienkim puzderku inkrustowanym macicą perłową. Były to jednak produkty nad wyraz niepewne i do tego paskudnie uciążliwe – miały szwy, które z całą pewnością musiały uwierać podczas stosunku, a mężczyzna, by zapobiec ich zsuwaniu się, zmuszony był mocować je na biodrach za pomocą specjalnych wstążek, co upodabniało go do rabina w talit katan z charakterystycznymi frędzlami. Widok zapewne tyleż śmieszny, co kłopotliwy. Ponadto po każdym użyciu trzeba było je myć, suszyć oraz nasączać oliwą, aby nie straciły wymaganej elastyczności. Casanova w swoich Pamiętnikach nigdzie, niestety, nie wspomina o tych prozaicznych zajęciach, choć z całą pewnością musiał oddawać się im dość często. Umarł czterdzieści lat przed wynalazkiem wulkanizacji kauczuku, który pojawił się w roku 1839, choć na pierwsze kondomy trzeba było i tak poczekać jeszcze kolejnych szesnaście lat. Te wyroby były już jednak znacznie pewniejsze w użyciu i zdecydowanie mniej kłopotliwe, choć wciąż daleko im było do finezji obecnych – miały, jak twierdzą znawcy przedmiotu, grubość porównywalną do dzisiejszej dętki rowerowej.