Martin Caparros w zbiorze reportaży Księżyc – od nowiu do nowiu zastanawia się w którym momencie naszych dziejów zaczęliśmy mylić siebie z bogami. Chodzi mu o nasze spęczniałe poczucie wszechmocy, które – jak sugeruje – zawdzięczamy przede wszystkim technice. To ciekawe pytanie, ale być może nie tam należy szukać wyjaśnienia. Wymyśliliśmy bogów, by stać się boskimi per procura, wymyśliła ich nasza tęsknota za tym, co nie może być naszym udziałem jako ludzi. Człowiek już od swoich początków przeczuwał, że tylko w ten pokrętny i złudny sposób może zbliżyć się do wieczności. Nasi bogowie są wszechpotężni, a dzięki temu i my możemy uczestniczyć w tej omnipotencji. Unikalność naszego gatunku polega na tym, że już od zarania swoich dziejów marzył o wszechmocy. Bogowie są wyrazem tego marzenia.