Spartakus

Nie sposób wyobrazić sobie czym byłaby Rzym, a być może i cała Europa, gdyby Rzymianie nie pokonali w bitwie nad rzeką Silarus zbuntowanych niewolników pod wodzą Spartakusa. Dzisiaj czcimy jego pamięć, ale czy powinniśmy? Jest typowym produktem komunistycznej propagandy. Podziwiał go Marks, jego imię przybrali sobie niemieccy puczyści z 1919 roku, w krajach opanowanych przez Sowietów organizowano spartakiady, kluby sportowe nazywano Spartak. W roku 1951 komunistyczny pisarz Howard Fast, członek Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych, w roku 1935 uhonorowany Stalinowską Nagrodą Pokoju, wydał hagiograficzną powieść o Spartakusie, a kilka lat później inny amerykański komunista, Dalton Trumbo, stworzył scenariusz filmu o Spartakusie, którego reżyserii podjął się Stanley Kubrick. Film rozsławił tę wątpliwą postać.

Czytam „Księżyc od nowiu do nowiu”, reportaże M. Caparrosa o Liberii. Caparros nie ma złudzeń na temat tej hybrydy: Ten kraj był osobliwy od samego początku. Utworzony został około roku 1830 przez grupę byłych czarnych niewolników amerykańskich, wspieranych przez białych amerykańskich abolicjonistów – którzy prawdopodobnie chcieli się tamtych pozbyć: dali im pieniądze i udzielili poparcia, żeby czarni wrócili, gdzie ich afrykańskie korzenie, i stworzyli tam własną przestrzeń. Dlatego nowo przybyli nazwali to miejsce Liberią – krajem wolnych – a jego stolicę Monrovią – jako wyraz wdzięczności dla prezydenta Monroe. Jednak wkrótce ci, którzy byli niegdyś wyzyskiwani, zaczęli wyzyskiwać czarnych miejscowych i przez półtora wieku jedynie ich potomkowie byli bogaci, mieli władzę albo zostawali prezydentami Liberii. Oto jak odtworzyli – perfekcyjnie, na własną korzyść – znienawidzony rzekomo panujący porządek.

Podobne słowa można byłoby odnieść do innej republiki stworzonej przez niewolników, do Haiti. Możemy również śmiało przypuszczać, że w przypadku wygranej Spartakusa, identyczny los spotkałby także i Rzym. Niewolnicy nie tworzą cywilizacji. Niewolnicy nie tworzą kultury. Ewangelia mówi, że niewolnik to ktoś, kto nie zna prawdy ani jej sobie nie ceni. Jedną z głównych cech postawy niewolniczej jest brak szacunku dla samego siebie. Tym bardziej więc musi to przejawiać się w stosunku do innych. Pisał o tym C. Kamil Norwid:  Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą – daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami.

Omnipotencja

Martin Caparros w zbiorze reportaży Księżyc – od nowiu do nowiu zastanawia się w którym momencie naszych dziejów zaczęliśmy mylić siebie z bogami. Chodzi mu o nasze spęczniałe poczucie wszechmocy, które – jak sugeruje – zawdzięczamy przede wszystkim technice. To ciekawe pytanie, ale być może nie tam należy szukać wyjaśnienia. Wymyśliliśmy bogów, by stać się boskimi per procura, wymyśliła ich nasza tęsknota za tym, co nie może być naszym udziałem jako ludzi. Człowiek już od swoich początków przeczuwał, że tylko w ten pokrętny i złudny sposób może zbliżyć się do wieczności. Nasi bogowie są wszechpotężni, a dzięki temu i my możemy uczestniczyć w tej omnipotencji. Unikalność naszego gatunku polega na tym, że już od zarania swoich dziejów marzył o wszechmocy. Bogowie są wyrazem tego marzenia.