Międzynarodowy Komitet Olimpijski zdecydował, że Rosjanie i Białorusini mogą uczestniczyć w przyszłych Igrzyskach w Paryżu. Część krajów zdecydowanie nie aprobuje, i słusznie, takiej decyzji. Komitet Olimpijski straszy więc, że za taką postawę może wymierzyć kary wykluczenia z rodziny olimpijskiej, bowiem groźba bojkotu jest pogwałceniem zasad olimpizmu i równości startu. Ewentualny bojkot byłby więc potraktowany jako złamanie Karty Olimpijskiej.
Zdumiewa mnie, że w żadnym tekście, który na ten temat czytałem, nie pojawia się ani słowo o tym, co w tej sytuacji powinno pojawić się jako pierwsze i najważniejsze – mianowicie, przypomnienie władzom Komitetu Olimpijskiego źródeł z jakich wywodzi się ta piękna idea, którą podobno reprezentują. Igrzyska Olimpijskie w starożytności były organizowane zawsze w czasie drugiej pełni Księżyca po przesileniu letnim, czyli na przełomie lipca i sierpnia, a już miesiąc przed oraz podczas igrzysk olimpijskich obowiązywał święty pokój, ekechejria. Termin ten znaczy dosłownie „wyciągnięcie ręki”, bez pełnej zgody lub chociażby zawieszenia broni igrzyska nie miały prawa się odbyć. Na ten okres wstrzymywano nawet wykonywanie kary śmierci i tok procesów sądowych, a udział w Igrzyskach mogli brać wyłącznie wolni obywatele, nieobciążeni żadnym przestępstwem. Igrzyska Olimpijskie nie mogły być wielkim świętem zbrodniarzy. Czyżby Komitet Olimpijski nic na ten temat nie wiedział?