Gebbels i inni

Na Facebooku Andrzej Koraszewski odnosi się do wypowiedzi na Twitterze byłego premiera Mateusza Morawieckiego, który stwierdził, że Żydzi, którzy przeżyli hekatombę niemieckiej okupacji, przeżyli ją dzięki Polakom. Poznałem p. Koraszewskiego jeszcze w czasach, gdy pomieszkiwał w Szwecji i wysoko ceniłem za umiar i rozsądek. Tym bardziej zaskoczyły mnie jego słowa o tym, że Polacy są współodpowiedzialni za śmierć Żydów nie mniej niż Niemcy, a (w domyśle) może nawet bardziej, bowiem zawsze Żydów nienawidzili i – korzystając z historycznej okazji – chętnie pomagali Niemcom w dziele eksterminacji. Bo tylko tak można jego słowa odczytać.

A. Koraszewski utrzymuje, że decyzja o eksterminacji Żydów w krajach okupowanych przez nazistowskie Niemcy została podjęta po starannych badaniach, że narody podbite nie będą specjalnie protestować. Nie bardzo rozumiem o jakich formach „protestu” p. Koraszewski mówi w tym kontekście (strajk „okupacyjny” czy może coś w rodzaju marszu równości z aktywistami LGBT na czele?) i nie bardzo również pojmuję na czym miałyby polegać owe „staranne badania” oraz do czego byłyby Niemcom potrzebne, skoro i bez badań doskonale wiedzieli, że w zdecydowanej większości krajów Zachodu nikt Żydów nie będzie ani ukrywał ani ratował. I nie pomylili się zresztą. Znajduję też wysoce dziwnym, że A. Koraszewski, doskonale z historią obeznany, przeoczył znamienny fakt, że kara śmierci za pomaganie Żydom została wprowadzona przez Niemców zaledwie w kilku krajach – w Polsce, ZSRR i krajach bałkańskich. W pozostałych okupowanych krajach było to całkowicie zbyteczne: chętnie pomagały w wysyłaniu Żydów do komór gazowych, mimo że w krajach tych za pomoc Żydom groziły co wyżej konfiskata majątku lub więzienie. Jest szalona różnica między pomaganiem innym ludziom, gdy nie grozi ci utrata życia, a sytuacją w której nie jest to żadna groźba, lecz pewna śmierć. A mimo tego wśród 28 tysięcy osób, którym Państwo Izrael, państwo żydowskie, przyznało tytuł Sprawiedliwego wśród Narodów Świata, najwięcej, bo aż 7232 osoby pochodzą z Polski. Na drugim miejscu tej listy znajdują się Holendrzy, 5982 mieszkańców tego kraju, którzy pomagali Żydom ryzykując … konfiskatę majątku. Istotnie, A. Koraszewski ma rację, gdy pisze, że proporcje tych, którzy popierali nazistowskie zbrodnie, do tych, którzy narażali własne życie w obronie bliźnich mówią same za siebie, choć rozumie to, niestety, opacznie.  

To przykre, ale mój szacunek dla p. Koraszewskiego kurczy się w miarę zapoznawania się z jego tekstem. Nie tylko używa zwodniczych, tendencyjnych i nieadekwatnych zwrotów typu zbrodnie nazizmu, nazistowskie Niemcy, ale idzie jeszcze dalej i utrzymuje, że za zbrodnie nazizmu odpowiada cała Europa. Chciałoby się rzec: Drogi p. Andrzeju, odpuść Pan sobie, bowiem za moment prześcignie Pan nawet Gebbelsa. Wojna jest straszna, wojenne wybory należą do najtrudniejszych przed jakimi człowiek staje, a Pan, na Pańskie szczęście, wie o tym niewiele albo zgoła nic i najstosowniej w tej sytuacji byłoby okazać choćby odrobinę pokory. Czego w imię dawnej przyjaźni szczerze Panu życzę.