W sztuce staroegipskiej nie ma żadnych przedstawień zabawy człowieka ze zwierzętami, nie znajdziemy w niej najdrobniejszych choćby świadectw takich poufałości. Świat ludzi i świat zwierząt nie spotykają się tu w geście pieszczoty czy zwykłej komitywy. Zwierzęta czczono, zoolatria bodaj nigdzie indziej nie osiągnęła aż takiego natężenia jak w starożytnym Egipcie – bóg Ra jest przedstawiany z głową sokoła, Thot ma postać ibisa, Anubis głowę psa, Sobek to bóg krokodyl, Chnum wyposażony jest w głowę barana, Bastet to bogini kotka, egipscy bogowie mają zwierzęce kreacje. Niektóre ze zwierząt, zwłaszcza koty i psy, balsamowano po ich zgonie, na znak żałoby wszyscy w rodzinie golili sobie głowy, stawiano im pomniki, uwieczniano je na hieroglifach, ale żadne z przedstawień nie nosi śladów czułej przyjaźni czy choćby zażyłości. Religijny status zwierząt wykluczał takie gesty. Zwierzęta były epifanią bóstw. Stąd adoracja i cześć, ale nigdy pieszczota. Nie można uprawiać pieszczot z bogami. Bogowie nie tolerują pieszczot.