Unilever. Jeden z największych na świecie producentów żywności, kosmetyków i środków czystości pod tak znanymi markami jak Algida, Ben&Jerry’s, Lipton, Knorr, Axe, Dove, Rexona, Signal, i wielu innych, zapowiedziała, że wycofuje ze swojego języka słowo normalne. Przeprowadzone przez nich badania potwierdzają podobno, że zdecydowana większość ich klientów uznaje to słowo za „wykluczające” i „rasistowskie”.
To wiele mówi. Normalne, a więc zgodne z normą, a tymczasem coraz więcej norm jest postrzeganych przez ludzi Zachodu jako bezzasadne ograniczenia, a nawet przekleństwo. Dlaczego? Bo normy są skierowane przeciwko pewnym instynktom, co prawda naturalnym, ale głównie instynktom aspołecznym lub egoistycznym. Normy były próbą stworzenia świata dla wszystkich, a nie świata dla każdego, a to jest kolosalna różnica. Świat dla wszystkich zakładał respekt dla innych ludzi, natomiast świat dla każdego domaga się respektu tylko dla samego siebie. Człowiek naszej doby, nawet gdy głośno krzyczy o respekcie dla innych, ma na myśli przede wszystkim siebie, domaga się respektu dla samego siebie. Wartości, które reprezentował dotychczasowy kulturowy porządek, kruszeją jednak powoli i z dnia na dzień zanikają. Zapewne stąd ta otwarta i irracjonalna nienawiść do zakazów i nakazów, bo te wciąż jeszcze tkwią w nas i zarządzają mechanizmem samooceny, który przywykliśmy nazywać sumieniem. Jeżeli damy się przekonać, by odrzucić normy, jeżeli zgodzimy się z tym, że wszystko, co normalne jest „wykluczające” czy „rasistowskie”, droga do likwidacji sumienia i uwolnienia tłumionych instynktów będzie stała otworem. I nie łudźmy się – brak norm to nie tylko chaos.