Unilever i normy

Unilever. Jeden z największych na świecie producentów żywności, kosmetyków i środków czystości pod tak znanymi markami jak Algida, Ben&Jerry’s, Lipton, Knorr, Axe, Dove, Rexona, Signal, i wielu innych, zapowiedziała, że wycofuje ze swojego języka słowo normalne. Przeprowadzone przez nich badania potwierdzają podobno, że zdecydowana większość ich klientów uznaje to słowo za „wykluczające” i „rasistowskie”.

To wiele mówi. Normalne, a więc zgodne z normą, a tymczasem coraz więcej norm jest postrzeganych przez ludzi Zachodu jako bezzasadne ograniczenia, a nawet przekleństwo. Dlaczego? Bo normy są skierowane przeciwko pewnym instynktom, co prawda naturalnym, ale głównie instynktom aspołecznym lub egoistycznym. Normy były próbą stworzenia świata dla wszystkich, a nie świata dla każdego, a to jest kolosalna różnica. Świat dla wszystkich zakładał respekt dla innych ludzi, natomiast świat dla każdego domaga się respektu tylko dla samego siebie. Człowiek naszej doby, nawet gdy głośno krzyczy o respekcie dla innych, ma na myśli przede wszystkim siebie, domaga się respektu dla samego siebie. Wartości, które reprezentował dotychczasowy kulturowy porządek, kruszeją jednak powoli i z dnia na dzień zanikają. Zapewne stąd ta otwarta i irracjonalna nienawiść do zakazów i nakazów, bo te wciąż jeszcze tkwią w nas i zarządzają mechanizmem samooceny, który przywykliśmy nazywać sumieniem. Jeżeli damy się przekonać, by odrzucić normy, jeżeli zgodzimy się z tym, że wszystko, co normalne jest „wykluczające” czy „rasistowskie”, droga do likwidacji sumienia i uwolnienia tłumionych instynktów będzie stała otworem. I nie łudźmy się – brak norm to nie tylko chaos.

Kilka myśli

Krzyże, miecze, pająki, trupie czaszki, smoki, piszczele, motyle, nagie kobiety, płomienie, wilki, znaki chińskie i runiczne, ornamenty roślinne, poroża jeleni, gorejące róże. Między innymi. Tatuaże – to, co ludzie utrwalają na swojej skórze jest adekwatnym wyrazem tego, co noszą w swoim wnętrzu. Kicz i jarmark.

                                                                 ***

Zawsze chętniej wysłuchujemy tych, którzy mają pieniądze niż tych, którzy mają rozum.

                                                                 ***

Ma tak wysoki poziom egoizmu, że skacząc z niego mogłaby się zabić.

                                                                 ***

Są ludzie, którzy nie czytają książek z obawy, że mogłoby to poważnie zagrozić ich ignorancji.

                                                                 ***

Z miłością jest dokładnie jak z duchami – ukazuje się tylko tym, którzy w nią wierzą.

Szczodrość

Istnieje w naszym języku przepiękne słowo, choć ginące już, bardzo rzadko używane, jak wiele innych równie pięknych słów. Tym słowem jest szczodrość, czyli wspaniałomyślna, szczera gotowość hojnego obdarowywania innych. Nadíw, hebrajski odpowiednik słowa „szczodry”, oddaje się często jako „wspaniałomyślny”, a niekiedy także jako „ochoczy”. Podstawowe znaczenie greckiego wyrazu haplòtes „szczodrość”, to również „prostota”. I szczodrość kojarzy mi się właśnie z prostotą. Hojność może być wyrachowana, obliczona na osiągnięcie pożądanego efektu, może być nawet wyrazem skrajnego egoizmu, jak w przypadku dawnych wielmoży, którzy fundowali katedry i ratusze, by związać z tym miejscem swoje imię, natomiast szczodrość jest szczera i ochocza. Daje i nie spodziewa się niczego w zamian.