Na co dzień nie zdajemy sobie z tego sprawy, ale faktem jest, że po raz pierwszy w dziejach żyjemy w czasach, które nie zostały ukształtowane przez elity i których nie kształtują już elity. Nasz świat uformowały masy. J. Ortega y Gasset jeszcze w pierwszej połowie zeszłego wieku wskazał czynniki, które mogą uczynić to możliwym: liberalna demokracja, badania naukowe i industrializacja. Zgodnie z jego przewidywaniami masa zdołała „wystąpić z brzegów”, uformować swoje własne wzorce, ogromne rzesze ludzi zaczęły współtworzyć masowe media, masową ekonomię oraz masowe życie publiczne. W konsekwencji pojawiło się państwo nowożytne, rzeczywistość, której obecnie podlegamy, i która prawie nie ukrywa już faktu, że świat oparty na nieprzeliczalnej masie nie może mieć innego charakteru niż totalitarny. Dziś jest to więcej niż oczywiste, choć wciąż łudzimy się, bowiem masa formalnie nie odżegnuje się jeszcze od demokracji, jeszcze posługuje się tym szyldem, chociaż coraz częściej i coraz bardziej otwarcie rezygnuje z demokratycznych form, zastępując je innymi rozwiązaniami – metafizycznym niemal ubóstwieniem jednostki albo całkowitym przekreśleniem wszelkiej hierarchii. Co gorsza, mimo tysiąca przykładów wciąż nie pozbyliśmy się przekonania, że masa jest bierna. Ale masa nigdy nie jest bierna. Masa zawsze próbuje aktywnie zreformować strukturę, w której funkcjonuje, zawsze dążąc do jeszcze większej potęgi, a obecny rozwój technologii daje jej nowe i zawrotne możliwości w tym względzie. Człowiek masowy nie musi już obawiać się schyłku i upadku – dziś ma narzędzia, by temu zapobiec. Nie on je stworzył, lecz on je wykorzysta.