Poputczyki islamu

Poputczyki islamu to termin zaproponowany przez znakomitego pisarza węgierskiego, Sandora Marài, i nie ma w tym przypadku, bowiem pochodził z kraju, który od stuleci narażony był na spotkania z tą tępą i gwałtowną ideologią. W Europie zresztą, nawet jeżeli brzmi to dziwnie, nigdy nie brakowało jej poputczyków. Już Erazm z Rotterdamu zapewniał, że ekspansję islamu można skutecznie powstrzymać dając „dobry przykład chrześcijańskiego życia”. Innymi słowy, liczył – podobnie jak jego dzisiejsi epigoni – że muzułmanie, ujrzawszy bogobojnych giaurów, zawstydzą się okrutnie i może porzucą, zalecaną im przez Proroka, „drogę miecza”. Erazm byłby zapewne dumny widząc dziś tłumy pokojowo nastawionych pajaców, którzy w milczeniu i pokorze demonstrują swoją dezaprobatę dla „niecnych wyczynów” jakichś tam pojedyńczych i niedostatecznie zintegrowanych multikulturalnie imigrantów. Byłby zapewne tym bardziej dumny postrzegając w tych demonstracjach muzułmańskich politruków czyli immamów, którzy w ten sposób odwdzięczają się nam za inwestycje w postaci setek meczetów i szkół koranicznych w całej zjednoczonej Europie. I byłby na pewno dumny widząc tysiące pluszowych misiaczków, zniczy, wiązanek kwiatów, laurek oraz wszystkie malowanki na chodnikach z wyrazami współczucia dla ofiar i wyrazami najwyższego szacunku do innych „cywilizacji i kultur”. Czyli byłby na pewno dumny z naszej tolerancji dla islamskiego braku jakiejkolwiek tolerancji dla czegokolwiek.

Mamy bogate tradycje w tym względzie i nie kończą się one bynajmniej na Erazmie. Luter i jego kumple od reformacji uważali, iż islamskie najazdy są słuszną plagą Bożą spadającą na oddających się „kapistowskiej idolatrii” katolików i że sułtan, jakiś ówczesny Erdogan, to daleki potomek króla Priama i ma słuszne prawa do zasiadania na imperialnym tronie Nowego Rzymu. Inni twierdzili, że oto spełnia się apokaliptyczna zapowiedź o powstaniu ludów Goga i Magoga jako zwiastunów klęsk ostatecznych. Nasze dzisiejsze intelektualne wygibasy na ten temat mają więc wypróbowaną i prastarą tradycję. Liberalną.