Podczas I wojny światowej Niemcy zostały obłożone morską blokadą. To spowodowało poważne niedobory surowców, a zwłaszcza saletry potasowej, stanowiącej składnik prochu strzelniczego i materiałów wybuchowych. Saletrę można było co prawda zastąpić amoniakiem, lecz produkcja amoniaku była szalenie kosztowna. I w tym miejscu pojawia się Fritz Haber, chemik niemiecki żydowskiego pochodzenia, urodzony nota bene we Wrocławiu, który opracował metodę produkcji amoniaku z wodoru i azotu z atmosfery. Niemcy natychmiast wykorzystali to odkrycie do uruchomienia przemysłowej produkcji materiałów wybuchowych. Nie brakuje historyków, którzy utrzymują, że gdyby nie to odkrycie Habera, Niemcy zostałyby zmuszone do kapitulacji na długo przed listopadem 1918 i być może wszystko potoczyłoby się jakoś inaczej. Ale historia nie kończy się w tym miejscu.
Fritz Haber był entuzjastą stosowania trujących gazów do celów bojowych, jednym z głównych organizatorów ich produkcji i w bitwach m.in. pod Langemark oraz Ypres osobiście nadzorował atak chemiczny, skrzętnie notując objawy u zatrutych gazami, konających żołnierzy. Jego zaangażowanie w tej sprawie doprowadziło do samobójstwa jego żonę Clarę. Zastrzeliła się z pistoletu służbowego Habera. Obciążenie psychiczne, gdy dowiedziała się o efektach działań jej męża, było zbyt wielkie. Nazajutrz po jej pogrzebie Haber wyruszył na front ponownie testować gazy. W 1918 roku otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii, a komisji noblowskiej jakoś nie przeszkadzało, że był wmieszany osobiście w śmierć tysięcy młodych ludzi. W latach dwudziestych jego współpracownicy, pod jego nadzorem, zdołali opracować technologię produkcji … cyklonu B, który miał służyć jako środek do dezynfekcji. „Przydatność” cyklonu B, jako środka do zabijania ludzi, odkryto przypadkiem. Początkowo stosowano go tylko do odwszawiania ubrań skonfiskowanych więźniom przywożonym do obozów. Okazało się wtedy, że cyklon szybciej działał na ludzi niż na owady. Cztery kilogramy cyklonu były w stanie zabić ok. 1000 ludzi. Jego kilogram kosztował zaledwie ok. 5 marek niemieckich. Po wojnie jeden z uczniów Habera Bruno Tesch, szef przedsiębiorstwa sprzedającego go do obozów, został skazany na śmierć. Udowodniono mu, że wiedział o przeznaczeniu gazu.
W ten sposób niemiecki Żyd pomógł niemieckim oprawcom wymordować miliony swoich żydowskich ziomków. Czy życie nie jest ironiczne?