Bogowie

Greccy czy rzymscy bogowie nie ubezwłasnowolniali człowieka. Człowiek mógł być ich partnerem. Był im potrzebny tak samo jak oni jemu. Byli jego odbiciem i często można ich było pokonać lub przechytrzyć – stąd teurgia. Człowiek mógł być równy bogom.

Dopiero te pomyje, które przywędrowały do nas z krajów Bliskiego Wschodu, czyli islam i chrześcijaństwo, uczyniły z nas prawdziwych karłów. Od tego momentu Bóg stał się monarchą absolutnym. Ten Bóg nie rozmawia już z nami. Wydaje rozkazuje, stawia żądania, grozi, karze. Ten Bóg nie jest naszym odbiciem. Te dwie religie zamknęły przed nami drogę do boskości.