Antal Szerb „Podróżny i światło księżyca”: Nigdy nie płaci się za to, dla czego naprawdę warto żyć. Nie kosztuje cię na przykład złamanego szeląga, że możesz sobie przyswoić tysiące wspaniałych rzeczy – wiedzę. Nie kosztuje cię złamanego szeląga, że jesteś we Włoszech, że nad tobą jest włoskie niebo, że możesz chodzić włoskimi chodnikami i odpoczywać w cieniu włoskiego drzewa, że słońce zachodzi po włosku. Nie kosztuje cię złamanego szeląga, że podobasz się jakiejś kobiecie i że ona zechce ci się oddać. Nie kosztuje cię złamanego szeląga, że od czasu do czasu jesteś szczęśliwy. Kosztują tylko bzdurne i nudne akcesoria towarzyszące szczęściu. Nic cię nie kosztuje, że jesteś we Włoszech, ale już cię kosztuje, kiedy zechcesz gdzieś dojechać i znaleźć na noc dach nad głową. Nie kosztuje cię, że masz kochankę, kosztuje cię natomiast, że ona musi jeść i pić i że musi się ubrać, by móc się rozebrać. Ale drobnomieszczanie już od tak dawna żyją z tego, że zaopatrują się nawzajem w rzeczy, które są nieistotne, a za które trzeba płacić, że zapomnieli już o rzeczach, które nic nie kosztują, a za ważne uważają to, co kosztuje dużo. I to jest właśnie największe szaleństwo.