Nie ma czegoś takiego jak prawo do aborcji. Jest tylko, zapewniana przez pewne państwa i społeczeństwa, możliwość przeprowadzenia aborcji. Nie jest to jednak żadne prawo. Nie ma żadnych naturalnych praw, które gwarantują nam prawo do życia, szczęścia, aborcji, picia szampana, pracy, posiadania butów czy samochodów, oglądania filmów pornograficznych, wykształcenia czy czegokolwiek innego. Są to jedynie opcje – w pewnych okolicznościach możliwe i realne, a w innych albo wcale albo tylko w wąskim zakresie. Istnieją natomiast prawa człowieka, prawa przysługujące każdemu pojedynczemu człowiekowi i wszystkim z osobna. Nie są to jednak żadne prawa polityczne czy – tym bardziej – ekonomiczne. Prawa człowieka są zasadami moralnymi, które mają określać i chronić wolność naszego działania, przy założeniu, że nie stanowią zagrożenia dla praw czy swobód innych osób. I nic ponadto.
Tag: szczęście
Antal Szerb
Antal Szerb „Podróżny i światło księżyca”: Nigdy nie płaci się za to, dla czego naprawdę warto żyć. Nie kosztuje cię na przykład złamanego szeląga, że możesz sobie przyswoić tysiące wspaniałych rzeczy – wiedzę. Nie kosztuje cię złamanego szeląga, że jesteś we Włoszech, że nad tobą jest włoskie niebo, że możesz chodzić włoskimi chodnikami i odpoczywać w cieniu włoskiego drzewa, że słońce zachodzi po włosku. Nie kosztuje cię złamanego szeląga, że podobasz się jakiejś kobiecie i że ona zechce ci się oddać. Nie kosztuje cię złamanego szeląga, że od czasu do czasu jesteś szczęśliwy. Kosztują tylko bzdurne i nudne akcesoria towarzyszące szczęściu. Nic cię nie kosztuje, że jesteś we Włoszech, ale już cię kosztuje, kiedy zechcesz gdzieś dojechać i znaleźć na noc dach nad głową. Nie kosztuje cię, że masz kochankę, kosztuje cię natomiast, że ona musi jeść i pić i że musi się ubrać, by móc się rozebrać. Ale drobnomieszczanie już od tak dawna żyją z tego, że zaopatrują się nawzajem w rzeczy, które są nieistotne, a za które trzeba płacić, że zapomnieli już o rzeczach, które nic nie kosztują, a za ważne uważają to, co kosztuje dużo. I to jest właśnie największe szaleństwo.
Zmiana
Problem w tym, że nikt nigdy nie jest szczęśliwy od „dzioba do ogona”, jak zwykł mawiać Rudyard Kipling. Zawsze pragniemy coś zmienić: nasze otoczenie lub znajomości, pejzaż za oknem, kolor włosów, kształt nosa lub ust, pracę, rozmiar biustu, ustrój społeczny lub świat. Lubimy zwłaszcza te zmiany, które mają nam przynieść to, na czym nam zależy lub dać nam to, czego bardzo pożądamy. Rzadko zdajemy sobie sprawę z tego, że zabawa ta wcale nie jest tak niewinna – i to niezależnie od tego, czy chcemy zmienić nawyki czy rzeczywistość. Paradoksalnie bowiem każda zmiana, choć ma prowadzić tylko do tego, czego sobie życzyliśmy, wywraca cały nasz świat do góry nogami i całkiem unieważnia lub monstrualnie deformuje pierwotny zamysł. Zwykle jest trochę tak, jak ze importem królików do Australii. Drobne i pozornie całkiem niewinne przedsięwzięcie przeradza się w katastrofę. Grzebiąc nie tylko we własnym, ale – co gorsza – i w cudzym życiu wszyscy upodabniamy się do doktora Frankensteina. Zawsze.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.