Dysfunkcja

Dysfunkcja religii. Prawdziwa religia przede wszystkim powinna uwalniać człowieka od lęku przed śmiercią, sprawiać, by śmierć nie była niczym więcej niż cezurą przed transformacją do innej formy egzystencji, lepszej, piękniejszej i bardziej atrakcyjnej. Tymczasem wcale tak nie jest, śmierć wciąż wzbudza strach, tym większy, że według religijnych doktryn pośmiertna egzystencja jest uwarunkowana doczesnymi zasługami, a doczesne zasługi, jak powszechnie wiadomo, są dość względnym i niepewnym kryterium. Niebo jest warunkowe. I to jest główna słabość Nieba. Religią najbliższą ideału byłaby więc taka, której wyznawcy, nie mogąc doczekać się wspaniałości życia w obiecywanym przez nią Raju, entuzjastycznie popełnialiby samobójstwa, by dostać się tam jak najprędzej. To miałoby sens. Zdaje się, że rozumieją to niektóre sekty.

Tymczasem religie, z powodów najzupełniej oczywistych, nie preferują samobójców, poza islamem, który nazywając ich eufemistycznie męczennikami, jako marchewkę oferuje im po śmierci piękne hurysy i ekscesy seksualne do końca wieczności. Ale i w tym przypadku, jak wiemy, sama wizja absolutnie nie wystarcza i trzeba ją solidnie wzmocnić dolarami.   

Antal Szerb

Antal Szerb „Podróżny i światło księżyca”: Nigdy nie płaci się za to, dla czego naprawdę warto żyć. Nie kosztuje cię na przykład złamanego szeląga, że możesz sobie przyswoić tysiące wspaniałych rzeczy – wiedzę. Nie kosztuje cię złamanego szeląga, że jesteś we Włoszech, że nad tobą jest włoskie niebo, że możesz chodzić włoskimi chodnikami i odpoczywać w cieniu włoskiego drzewa, że słońce zachodzi po włosku. Nie kosztuje cię złamanego szeląga, że podobasz się jakiejś kobiecie i że ona zechce ci się oddać. Nie kosztuje cię złamanego szeląga, że od czasu do czasu jesteś szczęśliwy. Kosztują tylko bzdurne i nudne akcesoria towarzyszące szczęściu. Nic cię nie kosztuje, że jesteś we Włoszech, ale już cię kosztuje, kiedy zechcesz gdzieś dojechać i znaleźć na noc dach nad głową. Nie kosztuje cię, że masz kochankę, kosztuje cię natomiast, że ona musi jeść i pić i że musi się ubrać, by móc się rozebrać. Ale drobnomieszczanie już od tak dawna żyją z tego, że zaopatrują się nawzajem w rzeczy, które są nieistotne, a za które trzeba płacić, że zapomnieli już o rzeczach, które nic nie kosztują, a za ważne uważają to, co kosztuje dużo. I to jest właśnie największe szaleństwo.

Równość

Idea pełnej równości jest możliwa do zrealizowania tylko w Piekle. Niebo jest paskudnie hierarchiczne – dobrzy i pobożni ludzie dostają w nim mieszkania, święci otrzymują wille, każdemu według zasług. W Piekle natomiast smoła jest taka sama dla wszystkich. Piekło jest właściwym miejscem dla demokratów i egalitarystów.