Człowiek gotów popaść w prawdziwą rozpacz, ilekroć u tych, których uważa za bliskich, zamiast zrozumienia i serdecznej pomocy, natrafia na zimne i przenikliwe analizy swoich poglądów i postępków – podstawą naszych związków z innymi ludźmi nie jest bowiem intelekt, lecz uczucia. Nawet w sytuacjach kryzysowych, gdy potrzebujemy pomocy głównie ze strony chłodnego, analitycznego intelektu, chętniej zwracamy się w stronę uczuć, choć ich zdolność w niesieniu nam konkretnej pomocy jest żadna lub nieznaczna. Uczucia są prymarne. Intelekt jest wciąż tylko gadżetem.