Każdego roku o tej porze niepodzielnie panowała grypa. Znalazłem dane z ostatniego tygodnia stycznia 2017. Odnotowano wówczas ponad 360 tysięcy zachorowań na grypę, czyli trochę powyżej 50 tys. dziennie. Nie pamiętam, by z tego powodu ogłoszono wtedy epidemię czy – tym bardziej – pandemię. W tym roku nikt nie choruje na grypę. Po prostu nie ma chorych na grypę. Osobiście nie znam nikogo, kto byłby chory na grypę. Grypa, zwyczajna grypa, choć czasami bardzo męcząca, paskudna i uparta, całymi tygodniami trzymająca nas za gardło i rozsadzająca astmatycznym kaszlem nasze płuca, znikła zupełnie. Nie ma po niej nawet śladu. Dziś wszyscy, w wielu wypadkach nie bez pewnej dumy, chorują na koronawirusa. Jak to jest możliwe?