20 listopada w centrum Tbilisi mężczyzna napadł na parabank MBC i z atrapą granatu w ręku uwięził 11 zakładników. Relację z napadu zaaranżował na żywo na Facebooku. Może nie warto byłoby o tym wspominać, gdyby nie bardzo szczególny charakter jego żądań. Mianowicie, domagał się pełnego i kategorycznego zakazu hazardu w całej Gruzji, zmniejszenia oprocentowania kredytów do co wyżej 7 proc. oraz kontroli państwa nad cenami leków. Oryginalność tych żądań polega na tym, że są najboleśniej i najintymniej osobiste i w wydaniu w pełni kolokwialnym brzmiałyby następująco: zlikwidujcie te cholerne automaty do gry, którym w żaden sposób nie potrafię się oprzeć, obniżcie oprocentowanie kredytów, które zaciągnąłem, by móc z przyjemnością i pasją oddawać się grze i zmniejszcie ceny leków bez których, z powodu powstałych przez to problemów psychicznych, nie mogę się już obejść. Przesadna szczerość zawsze ociera się o śmieszność.