Pouczająca scena gry w krokieta z królową w „Alicji w krainie czarów” – rzeczywistość w której nie istnieją i nie obowiązują żadne reguły, świat w którym wolność objawia się jako negacja wszelkich racjonalnych zasad, które utrzymują porządek społeczny. Ale czy wolność, prawdziwa wolność polega na braku jakichkolwiek ograniczeń? Czy taki stan nie byłby w praktyce równy prawu dżungli, gdzie siła byłaby argumentem rozstrzygającym i decydującym o wszystkim? Taka wolność otwiera drogę do społecznego chaosu. Gdyby człowiek chciał być całkowicie wolny, totalnie wolny, musiałby unicestwić swój świat. Brak reguł i zasad prowadzi do absurdu i chaosu, a chaos otwiera drogę tyranii. W „Alicji w krainie czarów” tyranem jest Królowa Kier. Ona jest tą osobą, która podporządkowuje sobie całą Krainę Czarów, co wydaje się być nawet konieczne, gdyż bez niej panowałby tam tylko nieład, zagrażający istnieniu tego świata. Alicja ucieka więc od obowiązujących ją reguł, ale trafiła do świata, który pomiata nią tak bezwzględnie, jak nigdy nie miało to miejsca w jej własnej, ograniczającej jej wolność rzeczywistości. To pouczająca scena. Człowiek, dążąc do wolności, jest w stanie zignorować nawet to, że wolność jednej osoby może eliminować wolność kogoś innego. Isaiah Berlin w „Czterech esejach o wolności” pisze, że jesteśmy prawdziwie wolni tylko wtedy, gdy możemy wybierać z co najmniej dwóch sposobów działania. Nie mamy żadnych szans, by uciec przed wyborami, bowiem życie jest wypełnione sprzecznościami, zawiera nieskończenie wiele możliwości działania i – co jest może najważniejsze – nie można mieć wszystkiego i wszyscy nie mogą mieć wszystkiego. Nie istnieje wolność poza wyborem. Wolność poza wyborem jest mrzonką. Immanentną cechą naszych relacji z innymi ludźmi jest konflikt, a to oznacza, że dla funkcjonowania społeczeństwa niezbędne są ograniczenia i regulacje. Zdejmując człowiekowi jedne kajdany, zwykle zakłada mu się inne – bez wyboru.