Dziennik Gilberta

„Dziennik norymberski”. G. M. Gilbert pyta Rudolfa Hössa, komendanta obozu koncentracyjnego w Auschwitz, jak zabicie dwóch i pół miliona ludzi było możliwe pod względem technicznym. Höss wyjaśnia rzeczowo, że eksterminacja nawet wielkich liczb ludzi nie była trudna, że za podstawę obliczeń przyjmowali dobę, bowiem obliczyli, że w tym czasie można było zlikwidować ponad dziesięć tysięcy ludzi. Było to możliwe za sprawą sześciu komór gazowych – dwie większe mieściły po dwa tysiące ludzi każda, a cztery mniejsze powyżej tysiąca pięciuset, w sumie osiągając dobową wydolność dziesięciu tysięcy. „Samo zabijanie zabierało najmniej czasu. Można było pozbyć się dwóch tysięcy ludzi w ciągu pół godziny, ale palenie zwłok zabierało cały pozostały czas. Zabijanie było proste; nie potrzeba było nawet strażników, aby skierować ich do komór; po prostu wchodzili, spodziewając się, że idą po prysznic, ale zamiast wody puszczaliśmy gaz. Cała sprawa posuwała się bardzo szybko”. Höss opowiadał to wszystko spokojnym, apatycznym, rzeczowym głosem. Opisał też w późniejszym oficjalnym przesłuchaniu, że „dzieci ukryte przez matki po ubraniami, aby uszły uwagi, wyrywano matkom i odsyłano do komór gazowych. Złote zęby i złote obrączki były usuwane ze zwłok po zagazowaniu, a przetopione złoto wysyłano do Ministerstwa Gospodarki. Włosy kobiet pakowano w bele z przeznaczeniem na cele handlowe”.

                                                                 ***

Nikt nie chciał i nie zamierzał walczyć, gdy Niemcy napadli na Polskę. Francuzi ani na krok nie ruszyli się ze swoich okopów, Anglicy wykonali kilka gestów bez znaczenia. W czasie rozprawy norymberskiej generał niemiecki Albert Jodl wyraził zdumienie faktem, że w czasie, gdy Niemcy były zajęte aneksją Polski, Francja i Anglia, jej sojusznicy, pozostawały na linii Maginota ze stu dziesięcioma dywizjami przeciwko dwudziestu trzem dywizjom niemieckim. Keitel, niemiecki feldmarszałek, potwierdził to również. Poinformował, że bezpośrednio przed napaścią na Polskę niemiecka armia posiadała tak skromne zapasy amunicji, że ledwo wystarczyłyby na sześć tygodni walk. Po tym czasie musieliby przerwać działania wojenne, ale na ich szczęście Zachód tchórzliwie nie podjął takich działań. Błędem Hitlera było więc to, że przeniósł wojnę na Zachód. Gdyby wyruszył tylko na Wschód, anektując Polskę, a potem Rosję, byłby zapewne zwycięzcą, a Zachód szybko uwierzytelniłby jego podboje. Zachód nigdy nie zamierzał umierać za Wschód i bez wielkich ceregieli oddałby Hitlerowi całą środkową i wschodnią Europę. Na nasze szczęście Hitler był megalomańskim pajacem.