Idea polis nieodwołalnie zdefiniowała myślenie Greków. Wszystkie ich wizje, może poza tą, którą próbował wprowadzić w życie Aleksander Macedoński, nie wychodzą poza ten stereotyp. Jeżeli pojawiają się jakieś odstępstwa i różnice, to są one czysto ilościowe. Jakość tych wizji nie ulega zmianie, zawsze chodzi o polis, tylko w różnych formach. Nawet w epoce hellenistycznej, gdy diadochowie brutalnie wydzierają ze spuścizny po Aleksandrze swoje królestwa, są to w gruncie rzeczy tylko polis, z nimi, jako tyranami, w tradycyjnym, greckim tego słowa znaczeniu, na czele. Przyglądając się temu odnosi się nieodparte wrażenie, że Rzymianie z ich etosem byli logiczną alternatywą dziejów – tylko oni byli w stanie stworzyć cywilizację. Bez wątpienia Grecja to kultura, ale cywilizacja to Rzym. Kultura to sztuka, książki, systemy religijne i filozoficzne, cywilizacja to prawa i bezpieczne drogi, czystość miejskich ulic i latarnie, które rozjaśniają nam noc, to porządek i ład społeczny, to skuteczne mechanizmy, przeciwdziałające niesprawiedliwości i zastraszeniu. Cywilizacja otwiera na innych, łagodzi napięcia i różnice, kultura natomiast akcentuje głównie odrębność i partykularne osiągnięcia danej wspólnoty. Paradygmatem cywilizacji jest i będzie dla mnie Rzym.