Dogmat i rytuał

Epoka hellenistyczna. Powszechne wówczas oddawanie władcom boskiej czci. Może i nic aż tak nadzwyczajnego, gdy uświadomimy sobie, że religia grecka to nie dogmaty i teologia, które nigdy nie odegrały w niej poważniejszej roli, lecz rytuały, głównie rytuały, a uczestnictwo w obrzędach z całą pewnością rozwija postawę akceptującą wszelkie ekwiwalenty. Czemu nie ten? Akt przyznania boskiej czci władcom był więc naturalnym uznaniem ich boskości i to zapewne bez żadnego „jak gdyby”. Identycznie przeszli potem do chrześcijaństwa, w ich własnym prawosławnym wydaniu, stosunkowo wolnym od dogmatów, zdominowanym właśnie przez obrzędy. Często nie wiemy lub nie pamiętamy, że nawet tworzenie ikon jest modlitwą – stąd ikonę nie maluje się, lecz pisze.  

Grecja i Rzym

Idea polis nieodwołalnie zdefiniowała myślenie Greków. Wszystkie ich wizje, może poza tą, którą próbował wprowadzić w życie Aleksander Macedoński, nie wychodzą poza ten stereotyp. Jeżeli pojawiają się jakieś odstępstwa i różnice, to są one czysto ilościowe. Jakość tych wizji nie ulega zmianie, zawsze chodzi o polis, tylko w różnych formach. Nawet w epoce hellenistycznej, gdy diadochowie brutalnie wydzierają ze spuścizny po Aleksandrze swoje królestwa, są to w gruncie rzeczy tylko polis, z nimi, jako tyranami, w tradycyjnym, greckim tego słowa znaczeniu, na czele. Przyglądając się temu odnosi się nieodparte wrażenie, że Rzymianie z ich etosem byli logiczną alternatywą dziejów – tylko oni byli w stanie stworzyć cywilizację. Bez wątpienia Grecja to kultura, ale cywilizacja to Rzym. Kultura to sztuka, książki, systemy religijne i filozoficzne, cywilizacja to prawa i bezpieczne drogi, czystość miejskich ulic i latarnie, które rozjaśniają nam noc, to porządek i ład społeczny, to skuteczne mechanizmy, przeciwdziałające niesprawiedliwości i zastraszeniu. Cywilizacja otwiera na innych, łagodzi napięcia i różnice, kultura natomiast akcentuje głównie odrębność i partykularne osiągnięcia danej wspólnoty. Paradygmatem cywilizacji jest i będzie dla mnie Rzym.

Demetrios Poliorketes

Demetrios Poliorketes to jeden z najwybitniejszych wodzów antycznego świata, syn słynnego Antygonosa Jednookiego Macedońskiego, podobno zdolny wynalazca maszyn oblężniczych, bon vivant epoki hellenistycznej, czerpiący garściami z uciech życia, wielbiciel wina i kobiecych wdzięków. Pliniusz przetacza zabawną anegdotkę o nim: Powiadają, że raz, porwany jedną ze swoich przygód miłosnych, zawiadomił ojca, że jest chory. Gdy ojciec wchodził do pałacu syna, spotkał młodą osobę ładnej powierzchowności, która spieszyła się ukryć. Wszedłszy do izby chorego, Antygonos przysiadł koło niego i zaczął badać jego puls. Puls był zabójczo normalny. – Gorączka mnie opuściła – objaśnił Demetrios. – Wiem – odpowiedział stary Cyklop z chytrym uśmiechem – przed chwilą się z nią spotkałem.