Paryż

Spróbuj sobie wyobrazić, że w Paryżu z początku siedemnastego wieku, zamieszkałym wtedy przez półtora miliona mieszkańców, funkcjonowało zaledwie 30 studzien. Miasto nie miało także kanalizacji i wszystkie nieczystości, odpady i fekalia lądowały prosto na ulicach. Brud i ścieki musiały sięgać kostek i zapewne nie jest to obraz przesadzony. Wielu podróżnych z tamtych czasów wyczuwało bliskość wielkiego miasta nie z powodu dobiegającego ich gwaru, lecz z powodu atakującego ich nozdrza smrodu – wspomina o tym J. Huizinga w znakomitej pracy „Jesień średniowiecza”. Ówczesne miasta śmierdziały niczym wielka, otwarta kloaka. Spacer po mieście, co z takim upodobaniem uprawiamy dzisiaj w naszych podobno „straszliwie” wprost zanieczyszczonych miastach, nie wchodził w rachubę. W tamtych przedindustrialnych i ekologicznych czasach byłoby to przedsięwzięcie wysoce przykre i ryzykowne.