Irańska Fundacja Wdrażania Fatw Imama Chomeiniego wyraziła uznanie dla człowieka, który w zeszłym roku zaatakował pisarza Salmana Rushdiego. Napastnikiem był 24-letni szyicki muzułmanin z New Jersey, który w trakcie imprezy literackiej w Nowym Jorku wbiegł na scenę i zadał pisarzowi kilka ciosów nożem. Salman Rushdie w wyniku ataku stracił wzrok w jednym oku i władzę w lewej ręce. Irańska Fundacja Wdrażania Fatw przyznała napastnikowi nagrodę w postaci 1000 metrów kwadratowych ziemi rolnej, a Mohammad Esmail Zarei, sekretarz Fundacji, złożył mu gratulacje: „Szczerze dziękujemy za odważny czyn młodego człowieka, który uszczęśliwił wszystkich muzułmanów.
Dla tych, którzy nie wiedzą, kim jest Salman Rushdie: nie jest tyranem z jakiejś bananowej republiki, nie jest poszukiwanym przez Interpol mordercą, nie jest zbrodniarzem jak Putin, Kim Dzong Un czy któryś ze zboczonych irańskich ajatollahów, nie jest terrorystą, liderem apokaliptycznej sekty, szefem mafii czy gangu handlującego narkotykami. Salman Rushdie jest świetnym pisarzem, autorem znakomitej powieści „Szatańskie wersety”, używa mózgu i rozumu i to wystarcza, by skazać go na śmierć. Gdy opętany islamski mnich Chomeini wydał na niego wyrok śmierci, na ulicach europejskich miast, z wyrazami poparcia dla tej decyzji, pojawiły się tłumy zdziczałych muzułmanów, nominalnych obywateli Europy. Głosów sprzeciwu i oburzenia tym barbarzyństwem prawie nie było. Żyjemy w światłych czasach.