Vasari także wspomina o niemal nabożnym stosunku antycznych Greków do malarstwa. Uważali oni malarstwo za dziedzinę absolutnie wyjątkową i zaszczytną, zarezerwowaną wyłącznie dla ludzi z arystokracji. Istniał nawet zakaz na mocy którego niewolników nie wolno było uczyć rysunku lub malarstwa.
***
Anegdota o malarzu Zeuksisie. Podobno tak dobrze namalował postać chłopca niosącego winne grono, że do obrazu zlatywały się ptaki. Zeuksis jednak wcale nie był zadowolony. Słusznie twierdził, że gdyby chłopiec był tak dobrze namalowany jak winne grono, ptaki powinny były bać się go.
***
Inna anegdota o Apellesie, bodaj największym malarzu starożytnej Grecji, i Protogenesie, zdolnym, ale mniej znanym malarzu z Rodos. Apelles, gdy zawitał pewnego razu na Rodos, postanowił odwiedzić Protogenesa. Nie zastał go w domu. Zostawił jednak na obrazie w pracowni gospodarza rodzaj swojej wizytówki w postaci „linii o zdumiewającej delikatności”. Protogenes, powróciwszy do domu i ujrzawszy tę linię, odgadł bez trudu, że mógł ją zrobić jedynie Apelles. Nad tą linią więc, tylko innym kolorem, namalował jeszcze delikatniejszą linię. Niestety, rozminęli się i następnego dnia, a Apelles, ujrzawszy tę nową linię, nieco zły, że został pokonany, trzecim kolorem „wyciągnął długą linię przez środek, nie zostawiając miejsca dla jakiejkolwiek delikatności”. Vasari zapewnia, że ten obraz, bez jakichkolwiek w nim zmian, przetrwał długi czas i jako cenne dzieło został przywieziony do Rzymu, gdzie ozdabiał pałac imperatorów. „Wszystko, co tam było widoczne, nie było niczym innym, jak tylko owe tak delikatne linie, że ledwo je można było spostrzec. Pośród innych cennych obrazów uważany był za dzieło niezwykłe.” Był to więc zapewne pierwszy w dziejach obraz abstrakcyjny.
***
Ostatnim obrazem Apellesa, którego podjął się na zamówienie mieszkańców Kos, był obraz przedstawiający Afrodytę. Nie ukończył go. Zanim zmarł, zdołał namalować tylko „oblicze i górną część tułowia”. Nikt nie odważył się kontynuować jego pracy.