Demetriusz z Phaleronu, uczeń Arystotelesa i Teofrasta z Eresos, filozof, retor, pisarz i polityk, który rządził w Atenach – wspierany przez macedoński garnizon stacjonujący w Pireusie – jako namiestnik macedońskiego władcy Kassandra. Jego niewątpliwą zasługą była kodyfikacja ustaw ateńskich, co niektórym dało asumpt do nazywania go trzecim prawodawcą Aten, po Tezeuszu i Solonie. Demetriusz występował niczym monarcha. Człowiek, który ogłosił prawa przeciw zbytkowi sam jednak ubierał się w sposób wielce wyszukany i bogaty, a jego uczty dla przyjaciół, organizowane co wieczór, odznaczały się iście królewskim zbytkiem i przepychem. Pewna pieśń chóru teatralnego nazwała go arcypochlebczo „jaśniejącym słońcem“ Aten, złotych wieńców otrzymał bez liku, a ponadto miasto, jak zapewnia Diogenes Laertios w słynnych Żywotach, przyznało mu i postawiło 360 posągów z brązu. Tę olbrzymią liczbę posągów (nawet zakładając, że jest może nieco przesadzona) wykonano w ciągu 300 dni, co daje wyobrażenie o skali produkcji w odlewniach ówczesnych Aten, zwłaszcza, że były to przeważnie posągi przedstawiające Demetriusza na koniu lub na 2- i 4-zaprzęgach. S. Márai słusznie zauważył w „Dziennikach”, że choć nasze ciało składa się w siedemdziesięciu pięciu procentach z wody, to naszą duszę z całą pewnością w co najmniej dziewięćdziesięciu procentach wypełnia próżność. I ta smutna przypadłość najwyraźniej nie omija nikogo, nawet filozofów.