Mylą się ci, którzy uznają sarkazm za postawę – prawdziwy sarkazm jest sztuką. Flawiusz Julian, zwany Apostatą, cesarz rzymski panujący w latach 361–363 i filozof, władał nią zdaje się perfekcyjnie. Był jednym z nielicznych władców, którzy w walce z chrześcijaństwem nie stosowali prześladowań i nie posuwali się do okrucieństwa. Przeciwnie, za wszelką cenę unikał egzekucji wyznawców Chrystusa, chociaż i z tego pewien chrześcijański autor uczynił mu zarzut oskarżając cesarza o to, że „zwalcza zaszczyt męczeństwa”. Wspaniałym przykładem jego sarkazmu jest edykt z Edessy (starożytne miasto w Górnej Mezopotamii, obecnie tureckie miasto Şanlıurfa), gdzie doszło do zamieszek pomiędzy chrześcijańskimi sektami, zaciekle walczącymi o profity i dochody, co w tamtym czasie zdarzało się nader często. Cesarz pogodził skłócone strony iście salomonowym rozwiązaniem: Ponieważ godne najwyższego podziwu przykazanie zaleca chrześcijanom wyrzeczenie się majętności, aby mogli łatwiej podążać do królestwa niebieskiego, przeto my, współdziałając z ich świętymi, rozkazaliśmy przejąć wszystkie pieniądze kościoła edeskiego i rozdać je żołnierzom, wszystkie zaś dobra ziemskie włączyć do naszych dóbr prywatnych, aby żyjąc w ubóstwie, zachowywali spokój i nie utracili królestwa niebieskiego, w które tak ufają.