Mylą się ci, którzy uznają sarkazm za postawę – prawdziwy sarkazm jest sztuką. Flawiusz Julian, zwany Apostatą, cesarz rzymski panujący w latach 361–363 i filozof, władał nią zdaje się perfekcyjnie. Był jednym z nielicznych władców, którzy w walce z chrześcijaństwem nie stosowali prześladowań i nie posuwali się do okrucieństwa. Przeciwnie, za wszelką cenę unikał egzekucji wyznawców Chrystusa, chociaż i z tego pewien chrześcijański autor uczynił mu zarzut oskarżając cesarza o to, że „zwalcza zaszczyt męczeństwa”. Wspaniałym przykładem jego sarkazmu jest edykt z Edessy (starożytne miasto w Górnej Mezopotamii, obecnie tureckie miasto Şanlıurfa), gdzie doszło do zamieszek pomiędzy chrześcijańskimi sektami, zaciekle walczącymi o profity i dochody, co w tamtym czasie zdarzało się nader często. Cesarz pogodził skłócone strony iście salomonowym rozwiązaniem: Ponieważ godne najwyższego podziwu przykazanie zaleca chrześcijanom wyrzeczenie się majętności, aby mogli łatwiej podążać do królestwa niebieskiego, przeto my, współdziałając z ich świętymi, rozkazaliśmy przejąć wszystkie pieniądze kościoła edeskiego i rozdać je żołnierzom, wszystkie zaś dobra ziemskie włączyć do naszych dóbr prywatnych, aby żyjąc w ubóstwie, zachowywali spokój i nie utracili królestwa niebieskiego, w które tak ufają.
Tag: Edessa
Kolos z Rodos
Zabawne. Demetriusz Poliorketes, enfant terrible epoki hellenistycznej, odpływając spod murów Rodos, którego nie udało mu się zdobyć mimo wysiłków, pozostawił na brzegu morza niepotrzebne mu już machiny oblężnicze. Rodyjczycy sprzedali je, a za otrzymane w ten sposób 300 talentów wznieśli jako wotum dziękczynne kolosalny posąg Heliosa. Jego twórcą był Chares z Lindos, uczeń słynnego Lizypa, nadwornego rzeźbiarza Aleksandra Wielkiego. Budowa kolosa trwała 12 lat, a jego wysokość przekraczała 36 m. A. Świderkówna w „Hellenikach” opisuje go w ten sposób: Stał nagi, zwrócony twarzą ku wschodzącemu słońcu. Zwisająca zaś ku ziemi pozornie lekka szata w rzeczywistości, dzięki skrytej w niej kamienno-żelaznej konstrukcji, wspierała cały gigantyczny posąg, zapewniając mu potrzebną stabilność. Ale i tak nie stał on długo. Zwalił się po sześćdziesięciu latach, kiedy pękły mu nogi w kolanach w czasie straszliwego trzęsienia ziemi, jakie nawiedziło Rodos w roku 227 p.n.e. Nie podniesiono go już nigdy. Resztki kolosa spoczywały tam jeszcze przez kilka wieków. W setki lat później któryś z arabskich zdobywców Rodos postanowił sprzedać ten cenny złom. Wiemy, że nabywcą był jakiś żydowski kupiec z dawnej Edessy (obecnie Şanlıurfa w Turcji). Warto zwrócić uwagę na fakt, że Edessę od Rodos dzieli dystans około 1500 kilometrów, w tym odcinek morski z Rodos na kontynent. Nabywca do transportu złomu potrzebował podobno karawany składającej się z aż 900 wielbłądów. Zdaje się, że i logistykę też nie my wynaleźliśmy.
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.