Sens każdej religii polega na tym, że może zaoferować nam zbawienie. Każda religia chce nas zbawiać, ale żeby kogoś zbawić, trzeba mu najpierw udowodnić winę. Człowiek bez poczucia winy nie potrzebuje być zbawiany. Żadna religia nie była tak blisko tego ideału jak chrześcijaństwo w średniowieczu. Wówczas wszyscy czuli się winni i wszyscy chcieli być zbawieni; średniowiecze doprowadziło religijność do absurdu, doczesność stała się jedynie pretekstem do wieczności. Wówczas Kościół przeraził się i zaczął tępić nadgorliwych – monopol na obietnicę zbawienia wymykał się im z rąk.